Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Decyzją przywódców państw...
Według Budanowa Rosja próbuje w ten sposób załatać dziury w obronie powietrznej na Krymie, powstałe po poprzednich ukraińskich atakach dronów i rakiet. — Rosyjski system obrony powietrznej jest wzmacniany — mówił generał z ukraińskiego wywiadu. — To całkiem oczywiste i zrozumiałe. Pojawiły się najnowsze systemy S-500. W zasadzie będzie to ich eksperymentalne zastosowanie, ale tam (na Krymie — red.) już się pojawiły — mówił w rozmowie z ukraińską telewizją.
Na początku tygodnia ukraiński Sztab Generalny ogłosił, że ukraińska armia zniszczyła dwa radary systemów obrony powietrznej S-300 i S-400 na okupowanym Krymie. Był to drugi atak na rosyjską obronę powietrzną na półwyspie w ciągu tygodnia. Wcześniej Kijów podawał, że w nocy 10 czerwca armia uderzyła w elementy systemu S-400 w pobliżu miasta Dżankoj oraz w dwóch miejscach w jednostki S-300.
Czym jest rosyjski system obrony powietrznej S-500 „Prometeusz”
Budanow dodał, że rosyjskie wojsko nadal wykorzystuje Most Krymski do celów logistycznych. — Most Kerczeński jest cały czas w użyciu (...) większość przewożonych przez niego transportów to głównie personel (wojskowy) — mówił.
Jeśli doniesienia Budanowa okazałyby się prawdą, byłby to pierwszy znany przypadek użycia systemów S-500 „Prometeusz”, które mogłyby zapewnić Rosji znaczące możliwości w zakresie obrony powietrznej. Według Moskwy mobilny system rakiet ziemia-powietrze, opracowany przez koncern Ałmaz-Antiej, może służyć do wykrywania i niszczenia międzykontynentalnych rakiet balistycznych , a także hipersonicznych rakiet manewrujących i samolotów. W teorii może zestrzeliwać nawet satelity znajdujące się na niskiej orbicie okołoziemskiej. Zaprojektowany został, aby ostatecznie zastąpić obecny system rakiet przeciwbalistycznych A-135, rozmieszczony w silosach wokół Moskwy.