Po izraelskiej akcji odwetowej. Iran: Nic wielkiego się nie wydarzyło. Izrael symptomatycznie milczy

Sytuacja na Bliskim Wschodzie wraca do stanu poprzedniego, czyli brutalnych akcji Izraela w Strefie Gazy, lotniczych ataków na cele w Syrii i Iraku, czemu towarzyszy pacyfikacja na okupowanym Zachodnim Brzegu oraz wymiana ognia z Hezbollahem na granicy z Libanem. Nie oznacza to jednak, że nic się nie stało.

Publikacja: 22.04.2024 04:30

Parada wojskowa w Teheranie, stolicy Iranu, kilkadziesiąt godzin przed izraelskim atakiem odwetowym

Parada wojskowa w Teheranie, stolicy Iranu, kilkadziesiąt godzin przed izraelskim atakiem odwetowym

Foto: afp

W Izraelu nie zapomniano, że przed przeszło tygodniem Iran dokonał pierwszego w historii bezpośredniego ataku na państwo żydowskie przy użyciu rakiet i dronów, a w Teheranie panuje przekonanie, że akcja ta została wymuszona zbombardowaniem irańskiego konsulatu w Damaszku i śmierci grupy wysokich dowódców elitarnych sił Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Równocześnie w wielu stolicach świata politycy nie kryli zadowolenia z umiarkowanej skali izraelskiego odwetu.

Odwet Izraela na Iranie. Cisza po burzy

Nie wiadomo do końca, jakie szkody wyrządził izraelski atak na irańską bazę lotniczą w Isfahanie. Irańskie władze utrzymują, że odgłosy eksplozji w piątek wczesnym rankiem zostały wywołane przez irański system przeciwlotniczy. Zareagować miał na pojawianie się niezidentyfikowanych obiektów w przestrzeni powietrznej. Mowa była także o „zabawkach”, jakimi miałyby być niewielkie drony. Zdaniem „Tehran Times” obyć się miało jednak bez jakichkolwiek eksplozji na ziemi. Nic też nie zakłóciło normalnego życia w mieście.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Wielkiej wojny na Bliskim Wschodzie jeszcze nie można uznać za odwołaną

Szef irańskiej dyplomacji Hosejn Amirabdollahian ograniczył się w swej wypowiedzi po ataku do gróźb, że Teheran odpowie natychmiast i z całą mocą, jeżeli Izrael naruszy „interesy Iranu”. Rezygnacja z militarnej odpowiedzi świadczyć może, iż żaden interes nie został naruszony. Takie stawianie sprawy ułatwia milczenie Izraela, gdzie brak komentarzy zarówno wojskowych, jak i polityków. Chodzi o to aby nie dosypać soli do otwartej rany.

Nie jest jasne, jak dokładnie wyglądał izraelski odwet. Z analiz medialnych wynika, że irańskie radary nie były w stanie wykryć izraelskich rakiet. Zdaniem „New York Timesa” zniszczeniu uległ zespół radarów rosyjskiego systemu obrony powietrznej S-300. Zneutralizowana miała zostać także obrona miasta Natanz (położonego 120 km od Isfahanu), gdzie znajdują się podziemne instalacje do wzbogacania uranu. Same ośrodki nuklearne nie ucierpiały.

Dla Izraela priorytetem jest walka z Hamasem

– Wybór miejsca izraelskiego ataku nie był przypadkowy, biorąc pod uwagę obecność tam systemów obrony powietrznej. Przesłanie było więc jasne. Chodziło o udowodnienie władzom w Teheranie, że Izrael dysponuje supernowoczesną bronią zdolną do penetracji irańskiej przestrzeni i zniszczenia dowolnego obiektu, jeżeli zajdzie taka potrzeba – mówi „Rzeczpospolitej” Szmuel Bar, izraelski analityk wojskowy. Jego zdaniem ten właśnie przekaz został dobrze zrozumiany przez Teheran i stąd wstrzemięźliwość w prezentacji skutków izraelskiego odwetu.

Czytaj więcej

"Jerusalem Post": Izrael wysłał jasny sygnał Iranowi. Cel nie był przypadkowy

Tym samym Izrael udowodnił, że jest w każdej chwili gotowy do zdecydowanej akcji, lecz pragnie uniknąć dalszej eskalacji wydarzeń w regionie. Dokładnie takiej postawy oczekiwała amerykańska administracja.

Z drugiej strony po izraelskiej stronie zwyciężył pragmatyzm, gdyż zmasowany atak odwetowy na Iran groził uruchomieniem przez Teheran libańskiego Hezbollahu i zwielokrotnienia ataków rakietowych na Izrael. Izrael skoncentrowany na działaniach przeciwko Hamasowi pragnie tego uniknąć. Rząd premiera Netanjahu nie rezygnuje z planów ataku na Rafah mimo wezwań Waszyngtonu.

Czy Iran jest w stanie wzbogacić uranu? MAEA zabiera głos

Po izraelskim odwecie pojawiły się w Teheranie głosy o konieczności przemyślenia celów programu atomowego. Takiego zdania jest cytowany przez irańskie media Ahmad Haghtalab, dowódca Korpusu Strażników Rewolucji odpowiedzialny za program jądrowy. Oficjalnie służy wyłącznie celom energetycznym. Podkreśla to ajatollah Ali Chamenei, najwyższy przywódca Iranu, głosząc, że nie do pomyślenia jest produkcja broni atomowej, gdyż jej użycie nie da się pogodzić z zasadami islamu.

Nie przeszkadza to Iranowi w produkcji wzbogaconego uranu do 60 proc. Czyni tak od pięciu lat, od chwili gdy Donald Trump podjął decyzję o wystąpieniu przez USA z międzynarodowego porozumienia z Iranem z 2015 r. znanego pod akronimem JCPOA.

Czytaj więcej

Wojsko USA nie jest przygotowane na długi konflikt na Bliskim Wschodzie

Jak twierdzi Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA), kontrolująca nadal irańskie instalacje nuklearne, technicznie nie ma przeszkód, aby Iran był w stanie wzbogacić uranu do poziomu 90 proc., umożliwiającego konstrukcję ładunku nuklearnego. Zdaniem ekspertów pierwszy taki ładunek mógłby powstać w ciągu kilku następnych miesięcy, najdalej za rok.

Iran zabiega w Rosji o systemy obrony S-400 oraz myśliwce Su-35

– W obecnej sytuacji może dojść do zmiany kalkulacji władz irańskich. Mogą ulec pokusie konstrukcji broni atomowej – mówi „Rzeczpospolitej” Richard Dalton, brytyjski analityk i były ambasador w Teheranie. W założeniu miałoby to służyć strategii powstrzymania Izraela przed dalszym atakiem na Iran. Mogłoby stać się także dodatkową kartą przetargową w negocjacjach w wypadku rewitalizacji negocjacji w ramach odnowionego JCPOA.

To w teorii, gdyż sięgnięcie przez Iran po broń atomową jest nie do zaakceptowania nie tylko przez Izrael i USA, ale i państwa regionu z Arabią Saudyjską na czele.

Wie o tym od dawna Teheran, a po piątkowym ataku Izraela musi brać pod uwagę, czy dysponuje środkami obrony przed militarną ingerencją z zewnątrz. Zabiega w Moskwie o systemy obrony S-400 oraz nowoczesne rosyjskie myśliwce Su-35. Według niektórych informacji ich przekazywanie miało się właśnie rozpocząć. To w zamian za dostawę do Rosji dronów Shahed, używanych w atakach na Ukrainę.

W Izraelu nie zapomniano, że przed przeszło tygodniem Iran dokonał pierwszego w historii bezpośredniego ataku na państwo żydowskie przy użyciu rakiet i dronów, a w Teheranie panuje przekonanie, że akcja ta została wymuszona zbombardowaniem irańskiego konsulatu w Damaszku i śmierci grupy wysokich dowódców elitarnych sił Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Równocześnie w wielu stolicach świata politycy nie kryli zadowolenia z umiarkowanej skali izraelskiego odwetu.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Na Charków spadły rosyjskie pociski S-300. Drukarnia stanęła w ogniu. Wiele ofiar
Konflikty zbrojne
Gen. Mieczysław Bieniek o CPK: Taki wielki hub rodzi pokusę przeciwnika, by go zniszczyć
Konflikty zbrojne
Ukraińcy w wieku poborowym w Polsce. Co myślą o mobilizacji?
Konflikty zbrojne
Ukraina zmodyfikowała swoje drony morskie. Są jeszcze groźniejsze dla Rosjan
Konflikty zbrojne
Ukraina chce, by NATO zestrzeliwało rosyjskie rakiety. Jest reakcja MSZ