„Jest już data ataku na Rafah”. Netanjahu obiecuje tam wykończyć Hamas

Premier Izraela Beniamin Netanjahu pokazał rodakom, że nie przejmuje się coraz gorszym wizerunkiem kraju na świecie. I nie ulega naciskom - nawet z USA. Zgodnie z planem chce zlikwidować Hamas, nawet w pełnym uchodźców Rafah.

Publikacja: 09.04.2024 18:13

W Rafah, które chce zaatakować Izrael, jest 600 tysięcy dzieci

W Rafah, które chce zaatakować Izrael, jest 600 tysięcy dzieci

Foto: AFP

- Już wyznaczyliśmy datę rozpoczęcia planowanej [już od wielu tygodni] lądowej operacji militarnej w Rafah - oświadczył w poniedziałek premier Beniamin Netanjahu.

W mieście Rafah, na południowym krańcu Strefy Gazy, przed wojną rozpoczętą pół roku temu wielkim atakiem terrorystycznym Hamasu na Izrael, mieszkało 280 tys. Palestyńczyków.

Kilka tygodni temu, jak szacowała amerykańska agencja prasowa AP, było tam ich około 1,5 miliona. To prawie dwie trzecie mieszkańców strefy, ci z jej innych części szukali tam, zresztą za podpowiedzią Izraelczyków, schronienia przed bombami.

W Rafah, które chce zaatakować Izrael, jest 600 tysięcy dzieci

W ostatnich dniach zachodnie media przytoczyły jeszcze inne dane organizacji humanitarnych, szczególnie działające na wyobraźnię opinii publicznej: w Rafah jest 600 tysięcy palestyńskich dzieci. Mieszkają głównie w namiotach, brakuje im jedzenia i są przerażone.

Obawiając się o los ludności cywilnej Zachód już od dawna domagał się, by władze Izraela zrezygnowały z planów operacji w Rafah. W tym Stany Zjednoczone, główny sojusznik Izraela, których stanowisko zresztą ewoluowało: najpierw domagały się przed atakiem izraelskich wojsk lądowych zapewnienia cywilom bezpiecznego schronienia, potem jednak, gdy ONZ ostrzegła, że setkom tysięcy Palestyńczyków w Strefie Gazy grozi głód, zaczęły wybijać ten plan z głowy premiera Netanjahu.

Jak widać, nieskutecznie. Administracja Bidena była zaskoczona poniedziałkową deklaracją Netanjahu i powiedziała, że operacja w Rafah byłaby „błędem”. Ale izraelski premier zapewnia: „nie powstrzyma nas żadna siła na świecie”.

Dlaczego Beniamin Netanjahu zdecydował się na potwierdzenie planu ataku na Rafah

- Netanjahu powiedział to, bo jest pod wewnętrzną presją - tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą” izraelski politolog, prof. Efraim Inbar, szef konserwatywnego think tanku Jerozolimski Instytut Strategii i Bezpieczeństwa.

Jak dodaje, premier chce pokazać, że mimo iż jego sytuacja nie wygląda dobrze, poprowadzi kraj do zwycięstwa. - On mówi: zrobimy to, przeprowadzimy atak i wygramy, nie martwcie się, ja to wciąż wasz Bibi [tak jest powszechnie nazywany - red.].

Czytaj więcej

Tysiące Izraelczyków na ulicach. Domagają się dymisji Netanjahu

Kieruje to nie do wszystkich Izraelczyków, bo coraz więcej jego przeciwników wychodzi na ulicę i domaga się zakończenia wojny i zakończenia kariery politycznej Netanjahu. - Mówi o tym do swojego elektoratu, do prawicy, która czeka na zwycięstwo - dodaje prof. Inbar, który zwraca też uwagę na to, że teraz administracja Bidena działa przeciw Netanjahu. A premier reaguje na to podkreślając swoją niezależność od Ameryki, która „tego nie lubi”.

Co chce na Bliskim Wschodzie osiągnąć Joe Biden?

- Prezydent Biden prowadzi swoją grę - mówi szef Jerozolimskiego Instytutu Strategii i Bezpieczeństwa.

- Z jednej strony chce zwycięstwa Izraela nad Hamasem. Bo chce też ustanowienia państwa palestyńskiego, a wie, że Hamas będzie przeciw two-state solution [rozwiązaniu konfliktu poprzez istnienie dwóch państw palestyńskiego obok żydowskiego — red.], chyba że miałby dzięki temu panować, a tego Biden oczywiście nie chce. Z drugiej strony musi krytycznie patrzeć na poczynania Netanjahu, bo odczuwa potrzeby części swojego elektoratu. On też ma swoje „two states solution” - żartuje Efraim Inbar, mając na myśli to, że w kilku stanach USA o wynikach wyborów prezydenckich w listopadzie tego roku i jego reelekcji mogą zadecydować lewicowi wyborcy propalestyńscy i przedstawiciele społeczności muzułmańskich.

Czytaj więcej

Obóz Bidena ma dość Netanjahu, ale nadal mu daje bomby

Kiedy może się zacząć operacja lądowa w Rafah?

Data operacji wojsk izraelskich w Rafah jest znana na razie tylko rządowi Netanjahu. Zresztą trudno zakładać, by była sztywna.

Wciąż toczą się bowiem negocjacje, teraz w Kairze, na temat rozejmu w Strefie Gazy, w czasie którego miałoby dojść do wymiany części izraelskich zakładników uprowadzonych 7 października przez Hamas i jego terrorystycznych sojuszników na więźniów palestyńskich.

Jeżeli doszłoby do ogłoszenia rozejmu, to operacja lądowa musiałaby poczekać.

Rozejm jest negocjowany od wielu tygodni - wydawało się, że rozpocznie się przed ramadanem, muzułmańskim miesiącem postu, modlitwy i refleksji, ale ramadan już się kończy, a zawieszenia broni nie ma.

Jak wynika z doniesień mediów zachodnich i z regionu, rozejm trwałby 40-42 dni. Uwolnionych miałoby zostać około 40 izraelskich zakładników — starsi, kobiety, chorzy. To mniej niż połowa z tych, którzy pozostali w Strefie Gazy po wymianie z listopada ubiegłego roku. Tamta wymiana zakładała początkowo wypuszczenie trzech więźniów palestyńskich za jednego zakładnika. Teraz mówi się o proporcji nawet 20 do 1.

Nie ustają naciski na ogłoszenie rozejmu w Strefie Gazy 

Naciski na „natychmiastowe” i „bezwarunkowe” wstrzymanie ognia w Strefie Gazy trwają.

We wtorek wspólny tekst na ten temat opublikowali w dziennikach - amerykańskim „Washington Post” i francuskim „Le Monde” - prezydenci Egiptu Abd al-Fattah Sisi i Francji Emmanuel Macron oraz król Jordanii Abd Allah II.

Powołali się na przyjętą 25 marca rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ. W rezolucji, której nie zawetowały USA, jest mowa i o natychmiastowym rozejmie, i o uwolnieniu wszystkich zakładników.

Ale prezydenci Sisi, Macron i jordański król poszli nawet dalej, sugerując, że nie chodzi tylko o rozejm, ta wojna musi się skończyć (i to „teraz”). - Przemoc, terror i wojna nie przyniosą pokoju na Bliskim Wschodzie. Ale two-state solution tak — napisali.

Wizerunek Izraela na Zachodzie pogorszył się jeszcze po izraelskim ataku na konwój organizacji World Central Kitchen 1 kwietnia w środkowej części Strefy Gazy, w którym zginęło siedmioro wolontariuszy, w tym Polak Damian Soból. 

- Już wyznaczyliśmy datę rozpoczęcia planowanej [już od wielu tygodni] lądowej operacji militarnej w Rafah - oświadczył w poniedziałek premier Beniamin Netanjahu.

W mieście Rafah, na południowym krańcu Strefy Gazy, przed wojną rozpoczętą pół roku temu wielkim atakiem terrorystycznym Hamasu na Izrael, mieszkało 280 tys. Palestyńczyków.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 815
Konflikty zbrojne
Jak duże jest rosyjskie zagrożenie? Niemieccy politycy przestrzegają, obywatele się nie boją
Konflikty zbrojne
Ukraina upamiętnia ofiary ludobójstwa na Tatarach krymskich
Konflikty zbrojne
Rosjanie po raz pierwszy skutecznie uderzyli w Starlinki. Ukraińska brygada "oślepiona"
Konflikty zbrojne
Ukraina prosi USA o pomoc w namierzaniu celów w Rosji. Chce uderzyć własną bronią