Netanjahu w defensywie. Ataki na konwój humanitarny oraz irańską ambasadę

Gdy w kraju narasta sprzeciw wobec premiera, celem izraelskich rakiet stał się konwój humanitarny w Gazie oraz irańska ambasada w Damaszku.

Publikacja: 03.04.2024 04:30

Izrael spodziewa się, że Teheran może planować odwet za atak na ambasadę Iranu w Damaszku

Izrael spodziewa się, że Teheran może planować odwet za atak na ambasadę Iranu w Damaszku

Foto: EPA/YOUSSEF DAFAWWI

Uczynimy wszystko, aby taka sytuacja się nie powtórzyła – zapewnił we wtorek premier Beniamin Netanjahu po poniedziałkowym izraelskim ataku na konwój z pomocą humanitarną organizacji World Central Kitchen (WCK) dostarczającej żywność do Strefy Gazy. W nocy z poniedziałku na wtorek w pojazdy WCK trafiły rakiety. W wyniku ataku zgięło siedem osób, w tym Polak, mieszkaniec Przemyśla, Damian Soból. Wśród ofiar są także obywatele Australii, Wielkiej Brytanii oraz jedna osoba z obywatelstwem amerykańsko-kanadyjskim, a także palestyński kierowca. . Izraelska armia obiecuje wyjaśnienie sprawy.

Wojna z Iranem

Wcześniej tego dnia izraelskie rakiety zniszczyły część kompleksu irańskiej ambasady w Damaszku. Zgodnie z prawem międzynarodowym jest to obszar Iranu, wobec czego atak rakietowy został potraktowany w Teheranie jako napaść na Islamską Republikę Iranu. W ostatnich miesiącach i latach Izrael przeprowadził setki ataków w Syrii na ugrupowania zbrojne finansowane, zaopatrywane w broń i szkolone przez Teheran. W poniedziałek po raz pierwszy rakiety spadły na teren irańskiej ambasady.

W poniedziałek po raz pierwszy rakiety spadły na teren irańskiej ambasady

Personel dyplomatyczny nie ucierpiał. Pod gruzami jednego z budynków zginęło jednak dwóch generałów: Mohammad Reza Zahedi oraz Mohammad Hadi Haji-Rahimi, a także kilku wyższych oficerów irańskiej Gwardii Rewolucyjnej. Częścią tej formacji są oddziały Al Kuds, którymi dowodzili zabici generałowie. Są to jednostki odpowiedzialne za zagraniczne operacje proirańskich ugrupowań w Libanie, Syrii, Iraku, Jemenie oraz utrzymywaniu kontaktów z Hamasem w Gazie.

Likwidacja oficerów tej rangi nie pozostanie bez odwetu. Izrael jest na to przygotowany. – Jesteśmy od lat celem ataków organizacji zbrojnych wspieranych przez Iran. Do tej pory Iran nie zdecydował się jednak na przekroczenie swego rodzaju czerwonej linii, jaką byłoby zaatakowanie celów w Izraelu bezpośrednio z terenu Iranu – mówi „Rz” Bar Szmuel, izraelski niezależny analityk wojskowy. Jest przekonany, że i tym razem Teheran nie podejmie takiego ryzyka. Byłoby to równoznaczne z rozpoczęciem pełnoskalowej wojny nie tylko z Izraelem, ale i USA.

Likwidacja oficerów tej rangi nie pozostanie bez odwetu

Jego zdaniem jedynym krokiem odwetowym Teheranu może być zwiększony ostrzał północnego Izraela przez libański Hezbollah. Organizacja ta dysponuje ogromnym arsenałem irańskich rakiet. Teoretycznie ich celem może być Hajfa czy nawet Tel Awiw. To jednak groziłoby zmasowanymi atakami izraelskimi nie tylko na cele Hezbollahu, ale i krytyczną infrastrukturę Libanu, jak np. sieci energetyczne.

Zbliża się czas rozliczeń

Netanjahu zapowiada konsekwentnie rozpoczęcie operacji przeciwko Hamasowi na południu Strefy Gazy, lecz nic nie wskazuje na jej niezwłoczne przeprowadzenie. Tak jak i na zawarcie rozejmu z Hamasem za uwolnienie zakładników. Zdaniem wielu izraelskich obserwatorów takie rozwiązanie nie jest korzystne dla premiera i jego ultraprawicowego rządu. Zakończenie operacji w Gazie będzie początkiem rozliczeń w samym Izraelu i szukaniem winnych za wszystko, co doprowadziło do tragedii najazdu Hamasu w październiku ubiegłego roku. Głównym podejrzanym jest tu sam premier. W pewnym sensie taki proces już się rozpoczął.

W niedzielę w Jerozolimie demonstrowało ponad 100 tys. osób, domagając się nie tylko uwolnienia pozostałych w rękach Hamasu zakładników, ale ustąpienia Netanjahu i nowych wyborów. Był to największy protest od czasu wojny w Gazie. Wcześniej nawet bardziej masowe protesty skierowane były przeciwko reformie systemu sądownictwa wdrażanego przez rząd Netanjahu.

Czytaj więcej

ONZ: Izrael stosuje głód jako broń? To może być zbrodnia wojenna

– Zakładnicy nieuwolnieni, izraelscy żołnierze giną w Gazie, a ponad 200 tys. Izraelczyków ewakuowanych znad granicy z Libanem oraz Strefy Gazy nadal nie mają szans na szybki powrót do domów – wylicza „Rz” przyczyny społecznego niezadowolenia Avi Scharf z dziennika „Haarec”.

Do tego dochodzi konflikt w sprawie powołań do armii ok. 70 tys. ortodoksyjnych Żydów pobierających nauki w jesziwach, szkołach religijnych. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego powinni być w armii lub ich państwowe stypendia powinny zostać wstrzymane. Rząd Netanjahu, w którym zasiadają przedstawiciele partii religijnych, nie podejmuje jednak w tej sprawie decyzji mimo upływu terminu realizacji orzeczenia sądu. Jest za to mowa o przyjęciu nowej ustawy na temat zwolnienia ortodoksów ze służby wojskowej. I to w sytuacji wojny na dwu frontach. Wywołuje to sprzeciw nieortodoksyjnej większości społeczeństwa.

Równocześnie toczą się procesy korupcyjne Netanjahu. Wzywani są świadkowie i składane dokumenty. Prokuratura jest pewna, że sprawa zakończy się skazaniem premiera. Musiałby jednak przestać pełnić swą funkcję. Na to się obecnie nie zanosi. Rząd dysponuje nadal 64 mandatami w 120-osobowym Knesecie.

Konflikty zbrojne
Jak Izrael może odpowiedzieć na atak Iranu? "To musiałby być zmasowany atak na Iran"
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Konflikty zbrojne
Amerykańskie dowództwo: Zniszczyliśmy ponad 80 dronów wymierzonych w Izrael
Konflikty zbrojne
Iran poinformował USA o ataku na Izrael na trzy dni przed jego przeprowadzeniem?
Konflikty zbrojne
Były ukraiński polityk pisze w rosyjskim dzienniku: Ukraina straci kolejne ziemie
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 781