Wejście w życie zawieszenia broni, o którym Izrael i Hamas poinformowały w środę, opóźni się prawdopodobnie do piątku. Wtedy też wolność mają odzyskać pierwsi zakładnicy wywiezieni do enklawy przez Hamas.
Hezbollah wystrzelił w stronę Izraela prawie 50 rakiet
Rankiem pojawiła się informacja, że z Libanu w kierunku północnego Izraela wystrzelono od 30 do 50 rakiet.
Po pewnym czasie izraelska armia poinformowała, że do Izraela doleciało 35 rakiet, ale - jak podkreśliła - w wyniku ostrzału nikt nie ucierpiał.
Hezbollah twierdzi, że wystrzelił w stronę Izraela 48 rakiet.
Izraelska obrona powietrzna miała przechwycić kilka wystrzelonych przez Hezbollah rakiet. W odpowiedzi na atak izraelska armia miała ostrzelać wyrzutnie rakiet po stronie libańskiej.
Szef MSZ Iranu z wizytą w Libanie
Tymczasem szef MSZ Iranu, Hosejn Amir Abdollahijan, spotkał się w Libanie z liderem Hezbollahu, Hassanem Nasrallahem.
Hezbollah, podobnie jak Hamas, jest wspierany przez Iran. Od początku wojny w Strefie Gazy Hezbollah prowadzi z terytorium Libanu ostrzał Izraela, ale jak dotąd skala tych ataków nie jest tak duża, by można było stwierdzić, że Liban został wciągnięty w wojnę. Takiej eskalacji konfliktu obawia się Zachód.
Amir Abdollahijan miał przyjechać do Bejrutu w środę. To jego druga wizyta w Libanie po 7 października, gdy Hamas zaatakował Izrael.
Po przylocie do Bejrutu szef MSZ Iranu powiedział telewizji Al-Mayadeen, że wojna w Strefie Gazy może się rozszerzyć, jeśli nie dojdzie do trwałego rozejmu.
- Jeśli to zawieszenie broni nie będzie trwałe... Warunki w regionie pozostaną takie same jak przed zawieszenie broni, a skala wojny poszerzy się - stwierdził
W Bejrucie Amir Abdollahijan spotkał się m.in. z Chalilem Al-Hajją, szefem biura politycznego Hamasu - podała agencja Fars.