Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Mieszkańcy Osetii Południowej patrzący na rosyjskie wojska. Sierpień 2008 roku
– Proponuję rękę pokoju i partnerstwa wszystkim, nie zważając na to, co wyrządziliście państwu gruzińskiemu i lokalnym mieszkańcom – apelował 7 sierpnia 2008 r. w orędziu do narodu gruzińskiego ówczesny prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. Zapewniał, że dla zawarcia pokoju jest gotów „do każdego kompromisu”.
A już kilka godzin później doszło do ostrych starć w separatystycznej Osetii Południowej. W Tbilisi oskarżano separatystów o prowokacje, a działania swojej armii uzasadniano „odbudową porządku konstytucyjnego”. Rosja pod rządami wówczas Dmitrija Miedwiediewa (i rządącego z zaplecza Putina) mówiła o obronie swoich obywateli (wcześniej w Osetii Południowej masowo wydawano rosyjskie paszporty) oraz znajdujących się tam sił pokojowych (konflikt w regionie tlił się od końca lat 80.). Wówczas Kreml rozpoczął operację wojskową po to, by „zmusić do pokoju” Gruzję. Rosyjskie bomby spadły na gruzińskie miasta, bazy wojskowe i porty, rozpoczął się zmasowany atak rosyjskich hakerów. Flota Czarnomorska atakowała gruzińską marynarkę wojenną, Rosjanie wyparli siły gruzińskie z separatystycznego Cchinwali, po drodze zajęli Gori i ruszyli na Tbilisi. Byli już u jego wrót.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: