Na nagraniach, której pojawiły się w internecie, widać, że w zabudowania w okolicach wioski Kirowskoje trafiła jakaś rakieta. Jednak miejscowe władze okupacyjne twierdzą, że pali się tylko „poligon wojskowy”, choć składy znajdują się poza nim.
Sytuację komplikuje zachowanie Ukraińców. Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego, gen. Kyryło Budanow poinformował, że „była to wspólna akcja wywiadu i armii”. Jednak przedstawiciel tego samego wywiadu, Andrij Jusow, ogłosił, że oświadczenie generała Budanowa „było fejkiem”.
Czytaj więcej
Na poligonie znajdującym się w rejonie kirowskim, na okupowanym przez Rosję Krymie, doszło do pożaru. W związku z pożarem zablokowana jest autostra...
Krym: Skład amunicji będzie płonąć do czwartku
Niezależnie od tych polemik, magazyny płoną i będą eksplodować jeszcze co najmniej do czwartku. Nieznana jest liczba ofiar, wiadomo jedynie, że na razie nie zostały uszkodzone żadne budynki w okolicznych wioskach. Władze ewakuują z nich już ponad 2 tys. mieszkańców.
Okupanci jednak próbują bagatelizować sprawę. Nie mówią, co było przyczyną pożaru, ani co się pali. Ale dziennikarze propagandowych, kremlowskich agencji TASS i RIA Novosti informują, że w okolicy cały czas słychać eksplozje pocisków.
Czytaj więcej
Ukraińskie media informują o ok. 10 eksplozjach, które rozległy się w nocy w Odessie, atakowanej z powietrza przez Rosjan drugi dzień z rzędu. Alar...
Ruch samochodów po głównej trasie półwyspu, łączącej most Krymski z Sewastopolem i przebiegającej w pobliżu Kirowskoje, skierowano na boczne drogi.
Po eksplozjach na Krymie: Jedni uciekają, inni jadą na plażę
A po tej trasie, w obie strony, jechali turyści z Rosji: jedni próbują wydostać się z Krymu po ataku na most 17 lipca, inni – nie zważając na nic – chcą dotrzeć na plaże. Most Krymski jest uszkodzony, dlatego znacznie ograniczono ruch po nim. Autobusy kursowe kierowane są na przeprawę promową i dalej próbują jechać, omijając płonące magazyny. Pozostałe autobusy wysyłane są w objazd po okupowanych terenach południowej Ukrainy, od Mariupola przez Bierdiańsk, Melitopol na Krym.
Z powodu korków, powodowanych zarówno przez transporty wojskowe, pożar magazynów, jak i turystów, którzy próbują wydostać się z półwyspu, obie drogi zajmują mniej więcej tyle samo czasu, czyli około 13 godzin. Wcześniej „północną trasę” można było pokonać w osiem godzin.
W Berdiańsku i tak się zatrzymałem, żreć mi się chciało. A oni wychodzą, rozglądają się i mówią, że tu strasznie jest. Ale to oni trzęsą się ze strachu, ja to z Mariupola jestem, do wszystkiego przywykłem
„Na północ od szosy (z Mariupola na Krym) trwają walki, w różnych miejscach od 70 do 100 km” – ostrzega niezależny, rosyjski portal Ważnyje Istorii. Według jego obliczeń, w czerwcu sama trasa była ostrzeliwana przez ukraińską armię ponad 20 razy, a w lipcu intensywność ostrzałów nie zmniejszyła się.
„Odpowiedzialny rząd nie polecałyby jej” – podsumował amerykański Institute for the Study of War zachowanie rosyjskich władz.
Rosyjscy turyści na Krymie: Most uszkodzony, urlop zniszczony
„Wiozłem ludzi na walizkach – panika w oczach. Most uszkodzony, urlop zniszczony, uciekają (z półwyspu) przed terminem. Zamiast plaży zaporoskie stepy, posterunki wojskowe, rewizje, wóz pancerny pyrka przed nami. (…) Mówię im, żebyśmy zatrzymali się coś zjeść. A oni: nie, nie, wieź nas szybciej. W Berdiańsku i tak się zatrzymałem, żreć mi się chciało. A oni wychodzą, rozglądają się i mówią, że tu strasznie jest. Ale to oni trzęsą się ze strachu, ja to z Mariupola jestem, do wszystkiego przywykłem. No i co tu strasznego, przecież Berdiańska nie ostrzeliwano od początku miesiąca” – opowiadał miejscowy kierowca niezależnej "Nowoj Gaziecie".
Właściciele hoteli i kwater na Krymie szacują, że na półwysep przyjedzie 1,5-2 mln turystów mniej niż zwykle. Jednak już dzień po ukraińskim ataku na most Rosjanie zaczęli odnawiać rezerwacje na wypoczynek na półwyspie. Ale firmy turystyczne uprzedzają, że przyjadą ci, którzy wcześniej zamawiali miejsca, a nowych rezerwacji już nie będzie.
Jednak te wszystkie straty obliczano po uszkodzeniu Mostu Krymskiego, nim eksplodował skład z amunicją w Kirowskoje. Teraz chętnych będzie zapewne jeszcze mniej.