Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 488

Zdaniem brytyjskich służb, liczba najemników, którzy brali udział w buncie wynosiła około 8 tys., a nie 25 tys., jak informowano. Członkowie Grupy Wagnera byli narażeni na porażki przy ewentualnej próbie wkroczenia do Moskwy.

Jednym z powodów odwołania marszu, były groźby kierowane pod adresem rodzin najemników z prywatnej armii Prigożyna. Kierować je mieli rosyjscy agenci.

Władimir Putin będzie teraz próbował wcielić żołnierzy Grupy Wagnera do rosyjskiej armii i wyeliminować jej byłych przywódców - informuje "The Telegraph".

Czytaj więcej

"The Times": Wielka Brytania ma przygotować się na możliwy upadek Rosji

 Nadal w sferze spekulacji pozostaje to, jakie porozumienie zostało zawarte między Jewgienijem Prigożynem a władzami Rosji. Kreml informował, że lider Grupy Wagnera uda się na Białoruś w zamian za odpuszczenie zarzutów o zdradę stanu.

Prigożyn nie skomentował tych informacji. Nie jest również jasne, czy Siergiej Szojgu, rosyjski minister obrony, zostanie zdegradowany lub zwolniony, czego domagał się Prigożyn.

Czytaj więcej

Jak wyglądały negocjacje Prigożyna z władzami Rosji? "Putina nigdzie nie było"

W niedzielę rosyjski deputowany Andriej Gurulow, znany kremlowski propagandzista, powiedział, że "nie ma innego wyjścia", jak tylko egzekucja Prigożyna i innej wysokiej rangi osób z Grupy Wagnera.

Groźby pod adresem swojego lidera wystosowali również najemnicy, którzy zarzucają mu zdradę po porzuceniu marszu na Moskwę.