Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Jewgienij Prigożyn wypowiedział wojnę rosyjskiemu Ministerstwu Obrony.
Na ulicach Moskwy widać rosyjskie transportery opancerzone i wzmocniono środki bezpieczeństwa, choć sytuacja w mieście pozostaje spokojna.
Mer Moskwy Siergiej Sobianin poinformował, że w stolicy Rosji podjęto działania w związku z groźbami przywódcy Grupy Wagnera, Jewgienija Prigożyna.
„W związku z napływającymi do Moskwy informacjami podejmowane są działania antyterrorystyczne mające na celu wzmocnienie bezpieczeństwa” – poinformował w mediach społecznościowych Sobianin.
Prigożyn: Do Grupy Wagnera dołączają rosyjscy żołnierze
W sobotnim nagraniu Prigożyn stwierdził, że „Tam, gdzie spotykają nas żołnierze, rosyjska gwardia i żandarmeria, wesoło machają rękami”.
Prigożyn twierdzi, że do Grupy Wagnera dołączyło od 60 do 70 żołnierzy rosyjskiej armii.
Szef Grupy Wagnera mówi w najnowszym nagraniu, że jego siły przejęły kontrolę nad wszystkimi obiektami wojskowymi w Rostowie nad Donem, a on i jego ludzie są w dowództwie wojskowym południowego okręgu w Rostowie.
Realizacja planu "Twierdza"
Jako pierwszy informację o realizacji planu „Twierdza” podał zwykle dobrze poinformowany kanał Baza. Według tego źródła plan zakłada „awaryjne zgromadzenie personelu i przejęcie kontroli nad szczególnie ważnymi obiektami organów ścigania”. „Plan przewiduje również gotowość do odparcia ataku z zewnątrz” - podkreślono.
Wkrótce doniesienia te zaczęły potwierdzać inne źródła. Vot Tak, rosyjskojęzyczny portal Biełsatu, poinformował, że w Rostowie nad Donem po oświadczeniu Jewgienija Prigożyna o rozpoczęciu „marszu sprawiedliwości” przeciwko kierownictwu rosyjskiego Ministerstwa Obrony, zaczęto uzbrajać poborowych. Na ulicach miasta pojawiły się też pojazdy wojska i Rosgwardii.
Czytaj więcej
Na tyłach rosyjskiej armii w Ukrainie wybuchł zbrojny konflikt między Grupą Wagnera a regularnymi oddziałami
Portal 161.ru potwierdził te informacje u „źródeł we władzach”. - Jest rozkaz postawienia w stan gotowości całego sztabu MSW (lokalnego departamentu - red.), Rosgwardii i wzmocnienia posterunków na granicy z Ługańską i Doniecką Republiką Ludową (samozwańcze republiki na terytoriach Ukrainy - red.) - powiedział jeden z rozmówców serwisu.
Biuro prasowe Głównej Dyrekcji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Obwodu Rostowskiego nie skomentowało oficjalnie tych informacji. „Obiecano, że odpowiedź na prośbę redakcji zostanie wysłana później” - dodał portal.
Kanał Baza zwrócił uwagę na blokady, ustawiana w Rostowie nad Donem. „W tej chwili Prospekt Budionnowski i Ulica Gorkiego są zablokowane” - czytamy we wpisie. Są też doniesienia o zablokowaniu dojazdów z okupowanych terenów obwodu donieckiego.
Z kolei rosyjskojęzyczna redakcja BBC, powołując się na „źródło zbliżone do służb specjalnych” poinformowało, że w moskiewskim oddziale FSB wszczęto alarm. Potwierdziło to źródło stacji w kręgach wojskowych, które donosi o „alercie w moskiewskim garnizonie”.
„Według niego na Drodze Dońskiej (Drodze Magistralnej M4 Moskwa-Woroneż-Rostów nad Donem) FSB przy wsparciu SOBR (specjalne jednostki szybkiego reagowania oddziałów Gwardii Narodowej) ustawiła blokady drogowe. „Dyżurującym nakazuje się otworzyć ogień »w przypadku zagrożenia«” - twierdzi BBC, podkreślając, że kilka innych mediów informuje o postawieniu moskiewskich sił bezpieczeństwa w stan wysokiej gotowości, Również w rosyjskiej stolicy wprowadzany ma być plan „Twierdza”. Z Moskwy do Biełgorodu odleciały z kolei oddziały specjalne MSW.
"Grupa Wagnera i armia rosyjska wyruszyły na wojnę ze sobą"
Doniesienia z Moskwy, Rostowa nad Donem i Petersburga (tam FSB miała wejść do siedziby Grupy Wagnera) to reakcja na piątkową deklarację Jewgienija Prigożyna. - Jest nas 25 tys. Idziemy wyjaśniać, dlaczego tu jest taki burd… Wszyscy, którzy chcą niech się dołączają do nas. Zło, które niosą wojskowi przywódcy kraju powinno zostać powstrzymane – ogłosił milioner po tym, jak z zaplecza frontu (choć nie wiadomo dokładnie gdzie) nadeszły informacje od rosyjskich najemników, że ich obozy zostały ostrzelane rakietami przez własną, rosyjską armię.
- Jak się zdaje Grupa Wagnera i rosyjska armia wyruszyły na wojnę – ze sobą – zauważył były dowódca wojsk NATO, amerykański admirał James Stavridis.
Nie wiadomo jednak czy oddziały najemników rzeczywiście wyruszyły i dokąd. Informacje na ten temat są sprzeczne. Ewentualny ostrzał obozów najemników (w który jednak część ekspertów wątpi) byłby kulminacją konfliktu Prigożina z szefostwem rosyjskiego ministerstwa obrony. Jego ostatnie wezwania większość obserwatorów uznała za bunt. Podobnie rosyjska policja polityczna FSB, która wszczęła przeciw niemu sprawę karną właśnie za nawoływanie do zbrojnego buntu.
- To nie jest bunt, to jest marsz po sprawiedliwość – odpowiadał Prigożin.
- Dzieje się coś niezwykłego. Prigożin wezwał wszystkich mieszkańców Rosji, by przyłączali się do niego – stwierdził niezależny rosyjski bloger Rustam Adagamow.
Ale wciąż brak jest jakichkolwiek informacji o realnych działaniach najemników, jakichś marszach etc. Cały bunt na razie ograniczył się do kilku emocjonalnych wystąpień Prigożina opublikowanych w Internecie.
Wojna domowa nie na czasie
Prawdopodobnie Kreml nie jest pewien, czy może liczyć na oddziały regularnej armii i oddziały specjalne wywiadu wojskowego GRU. Prigożin ma tam wielu zwolenników. Potwierdzają to – choć niepewnie - ukraińscy żołnierze z okolic Bachmutu. „Takie wrażenie, jakby część regularnych wojsk Rosji zabijała swoich. Najwyraźniej część wojskowych jest po stronie Wagnera. Na razie niezrozumiałe jest co się tam dzieje, jakaś bijatyka” – piszą w sieciach społecznościowych.
- To wojna domowa? Boże, jak nie na czasie! – jęknął prorosyjski separatysta z Ukrainy Oleg Cariow, który w 2014 roku uciekł do Rosji.