Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę.
Do Groznego wróciło dziś pięciu czeczeńskich żołnierzy, zwolnionych w ramach wymiany z ukraińskiej niewoli.
Czeczeński przywódca Ramzan Kadyrow odmówił spotkania z żołnierzami, uzasadniając to kwestią honoru.
"Uważam, że czeczeński żołnierz nie powinien mieć powodu, by dać się schwytać" - napisał Kadyrow na Telegramie. "Wymówki mogą być różne, ale tak czy inaczej, wojownik musi udowodnić, że nie miał innego wyboru. I musi to udowodnić wracając na linię frontu".
Kadyrow wyjaśnił, że właśnie dlatego nie spotkał się z żołnierzami
"Jest to sprawa honoru nie tylko pojedynczego wojownika, ale także sprawa honoru całej jednostki, całego pułku, w którym służą bojownicy" - napisał czeczeński watażka. "Niech udowodnią, że nie unikali walki, nie bali się spotkania z wrogiem i nie szukali okazji do złożenia broni i ratowania się przed kulami".
Jako wzór takiego postępowania Kadyrow podał jednego z żołnierzy, który "został ranny, schwytany, ale wrócił, wyleczył rany i ponownie wszedł w wir walk w ramach sił specjalnych Achmatu".
Karyrow oświadczył, że dostanie się do niewoli nie jest przestępstwem, zwłaszcza że ujęci żołnierze meldowali telefonicznie, że kończy się im amunicja. I choć czeczeński przywódca przyznał, że to jego wina, bo powinien dbać o zaopatrzenie armii, to "każdy wojownik musi nie tylko strzelać losowo, ale przemyśleć każdy strzał, dbać o każdy nabój".
"Ale teraz chłopaki mają szansę udowodnić sobie, swoim towarzyszom, dowódcy i całemu krajowi, że był to krok wymuszony. Że przysięga, obowiązek i honor ponad wszystko!" - zakończył Kadyrow.