– Nikt nie mówi o wymianie gazu na jakieś warunki polityczne. Mowy o tym nie ma w kontekście tego sojuszu – rzecznik Kremla dementował informacje zachodnich mediów.

Pod koniec listopada prezydent Władimir Putin zaproponował przywódcy Kazachstanu Kasymowi-Żomartowi Tokajewowi utworzenie „gazowego sojuszu”. W jego skład miałyby wejść Rosja, Kazachstan i Uzbekistan. Przebywający wtedy w Moskwie Tokajew natychmiast odpowiedział, że należy najpierw porozumieć się z Uzbekami.

Gaz polityczny

Nie jest jasne, czym miałby być ten „sojusz”. Rosyjski wicepremier Aleksandr Nowak tłumaczył, że potrzebny on jest „dla zabezpieczenia wewnętrznych potrzeb trzech krajów i zwiększenia potencjału eksportowego” poprzez wykorzystanie rosyjskiej sieci gazociągów.

Czytaj więcej

Olaf Scholz: Nie ma gwarancji, że Rosja nie zaatakuje innych krajów

Jednak Uzbecy odnieśli się do pomysłu niechętnie, mimo że Putin dzwonił do prezydenta Szawkata Mirzijojewa i namawiał do jego zawarcia.

Rezultat rozmowy był odwrotny od oczekiwanego przez Kreml. Mirzijojew postanowił nie brać udziału w piątkowym szczycie Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej w Kirgizji. Uzbekistan nie należy do Unii, jak i do innych prorosyjskich inicjatyw jednoczących państwa postradzieckie, w tym wojskowej Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Opuścił je jeszcze za rządów poprzedniego prezydenta Islama Karimowa i teraz ma tam jedynie status obserwatora. Jednak wcześniej prezydent zamierzał pojechać z wizytą do kirgiskiej stolicy dokładnie na rozpoczęcie obrad i w ten sposób wziąć w nich udział. Obecnie wymigał się od spotkania z Putinem, wysyłając tylko swego szefa rządu.

Kolejny cios Kreml otrzymał na Kaukazie

– Uzbekistan nigdy nie zgodzi się na żadne warunki polityczne w zamian za gaz – oświadczył już uzbecki wicepremier i minister energetyki Żorabek Mirzamachmudow.

Sam Uzbekistan wydobywa gaz, ale z powodu ostrej zimy ograniczył jego eksport nawet do Chin i brakuje mu surowca na rynku wewnętrznym. Natomiast Kreml ma go w nadmiarze. Po zamknięciu rynków europejskich Rosja nie bardzo może sprzedać surowiec. Nie wiadomo jednak, jakie „warunki polityczne” Kreml chciał dołączyć do ewentualnego kontraktu. Wszystko jednak wskazuje na to, że Rosji nie uda się wykorzystać broni gazowej przeciw Uzbekistanowi.

– Nie wykluczam, że w stolicy Kirgizji, Biszkeku, w jakiś sposób będzie omawiany („sojusz gazowy”). Uzbekistan będzie reprezentował premier. Może jakiś kontakt w trakcie spotkania (z prezydentem Uzbekistanu – red.) – tłumaczył z nadzieją doradca Putina Jurij Uszakow.

Katiusze z Indii

Kolejny cios Kreml otrzymał na Kaukazie. Jego najbliższy tamtejszy sojusznik, Armenia – rozczarowana postawą Rosji wobec jej konfliktu z Azerbejdżanem – zaczęła osłabiać więzi z Moskwą. A Erywań należy do wszystkich prorosyjskich organizacji łącznie z Organizacją Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

W wojnie o Karabach jesienią 2020 roku okazało się jednak, że rosyjska broń, w jaką wyposażona jest armeńska armia, nie może konkurować z nowoczesnym, azerskim uzbrojeniem pochodzącym z Turcji. Masowe użycie dronów i broni precyzyjnej przez Azerów zapewniło im zwycięstwo nad ormiańskimi żołnierzami wyposażonymi w rosyjskie „katiusze”, działa i moździerze.

Czytaj więcej

Słowacki minister: Negocjacje z Putinem? My już to przerabialiśmy z Hitlerem

Tuż po zakończeniu działań wojennych Erywań zaczął zapowiadać, że poszuka nowego dostawcy broni. Dopóki jednak Rosja nie zaatakowała w lutym Ukrainy, prorosyjskie lobby w Armenii torpedowało próby zakupów w innych krajach. Obecnie, w dziesiątym miesiącu wojny rosyjski przemysł zbrojeniowy nie jest w stanie zapewnić dostaw własnej armii, nie mówiąc już o produkcji nowoczesnej broni i jej dostawach dla sojuszników.

– W ciągu ostatniego roku rozpatrywaliśmy nowe możliwości, które nam zaoferowano. Stukaliśmy do wielu drzwi – mówił ostatnio armeński minister obrony Supen Papikian. Za nieco mglistą wypowiedzią skrywa się kontrakt z Indiami na dostawę broni za prawie ćwierć miliarda dolarów. Erywań ma już wkrótce dostać nawet indyjskie „katiusze” Pinaka, które zastąpią rosyjskie.