Káčer w czwartek przebywał z wizytą w Kijowie. Po rozmowach z Dmytro Kułębą, szefem ukraińskiej dyplomacji, wystąpił z nim na wspólnej konferencji prasowej.

- To, co Rosja robi na Ukrainie, nie było, nie jest i nigdy nie będzie do zaakceptowania - powiedział szef MSZ Słowacji. - Tym, którzy mówią, że „chcemy pokoju, jesteśmy za negocjacjami”, zawsze mówimy, że już przez to przechodziliśmy za Hitlera, gdy ktoś próbował przeprowadzać rozmowy za naszymi plecami - mówił.

- Wiemy, że doprowadziło to do zniszczenia ówczesnej Czechosłowacji i wybuchu II wojny światowej, utraty życia przez dziesiątki milionów ludzi. To się nie powtórzy. Wyciągnęliśmy wnioski z historii i będzie was wspierać do samego końca - zapowiedział, zwracając się do Kułeby.

Czytaj więcej

Ewakuacja Kijowa? Były ambasador: W ubiegłym tygodniu prądu nie było kilka dni

Słowacki minister podkreślił, że to Ukraina zdecyduje, kiedy wojna się zakończy, ale nawet zwrot okupowanych terytoriów Kijowowi „to nie jest koniec”. - Stanie się to, gdy Rosja nie będzie stanowić zagrożenia dla międzynarodowej wspólnoty - podkreślił Rastislav Káčer, dodając, że Ukraina musi stać się pełnoprawnym członkiem europejskich organizacji.

Káčer poinformował w Kijowie, że słowacki rząd zatwierdził w środę nowy pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy, w skład którego wchodzi amunicja i wyposażenie dla żołnierzy. Zapowiedział też, że Słowacja jeszcze w tym miesiącu przekaże Kijowowi 300 agregatów prądotwórczych i obiecał pomoc w odbudowie Ukrainy, przede wszystkim szkół i domów dziecka. Káčer zapewnił również, że jego kraj jest gotowy przyjąć do 1 mln ukraińskich uchodźców.