Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 219

Zgodnie z zapowiedzią rzecznika Kremla, ceremonia podpisania porozumień w sprawie wejścia nowych terytoriów do Federacji Rosyjskiej miała rozpocząć się w Wielkim Pałacu Kremlowskim o godzinie 15:00 czasu moskiewskiego. Zebrani musieli poczekać na prezydenta Rosji, który spóźnił się 18 minut. Po wejściu na salę Władimir Putin rozpoczął wystąpienie, które według zapowiedzi Dmitrija Pieskowa miało być "obszerne".

Wśród setek zebranych na sali oficjeli byli m.in. były prezydent Rosji, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Patruszew, przewodniczący Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej Wiaczesław Wołodin oraz przedstawiciele prorosyjskich władz okupowanych przez Rosję terenów Ukrainy, w tym szefowie samozwańczych tzw. republik ludowych Donieckiej (Denis Puszylin) i Ługańskiej (Leonid Pasiecznik).

Czytaj więcej

Wojna na Ukrainie i eskalacja nuklearna. Kreml nie chce rozwijać tematu

Prokremlowskie władze tzw. republik oraz okupacyjne władze obwodów chersońskiego i zaporoskiego oświadczyły w środę, że w tzw. referendach mieszkańcy tych terenów zagłosowali za przystąpieniem do Rosji. Poparcie dla dołączenia do Rosji miało w pseudoreferendach wynieść 93 proc. w obwodzie zaporoskim, 87 proc. w chersońskim, 98 proc. w ługańskim i 99 proc. w donieckim.

Głosowania trwały od 23 września. Strona ukraińska informowała, że mieszkańcy okupowanych terenów byli często zmuszani do brania udziału w głosowaniach, a członkowie komisji referendalnych w towarzystwie rosyjskich żołnierzy "zbierali głosy", chodząc po domach i mieszkaniach. W wygłoszonym w piątek przemówieniu Władimir Putin przekonywał, że wyniki tych głosowań są znane. - Ludzie dokonali wyboru, ostatecznego wyboru - dodał.

Tereny anektowane a doktryna wojenna Rosji

W czwartek Putin podpisał dekrety uznające "niezależność" Chersonia i Zaporoża. W lutym prezydent Rosji uznał niepodległość samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej, utworzonych przez separatystów na części ukraińskich obwodów.

Czytaj więcej

Putin: Rosja nie potrzebuje już ZSRR

Przedstawiciele rosyjskich władz zapowiadali, że terytoria Ukrainy przyłączone do Rosji w drodze referendów będą objęte "pełną ochroną państwa". - Wszystkie prawa, doktryny, koncepcje i strategie Federacja Rosyjska będzie mogła stosować na całym swym terytorium - mówił szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. Z kolei Władimir Putin oświadczył, że Rosja wykorzysta wszelkie dostępne jej środki, kiedy jej integralność terytorialna będzie zagrożona.

- Będziemy bronić naszych terytoriów wszelkimi możliwymi sposobami - zapowiedział w piątek Putin. - To wielka wyzwolicielska misja naszego kraju. Będziemy odbudowywać zniszczone domy, teatry, szkoły, infrastrukturę, obiekty ochrony zdrowia - mówił. - Rosja ma zamiar żyć według swoich praw i swoich zasad - kontynuował.

W przemówieniu Putin twierdził, że Zachód chce uczynić z Rosji swoją kolonię. Zarzucał Zachodowi prowadzenie "wojny hybrydowej" przeciw Rosji i separatystom na wschodzie Ukrainy. Mówił, że Zachód złamał obietnice dane Rosji i nie ma moralnego prawa mówić o demokracji.

Od lewej: Władimir Saldo, Jewgienij Balicki, Władimir Putin, Denis Puszylin i Leonid Pasiecznik

Od lewej: Władimir Saldo, Jewgienij Balicki, Władimir Putin, Denis Puszylin i Leonid Pasiecznik

Mikhail METZEL / SPUTNIK / AFP

Przemówienie prezydenta Rosji trwało blisko 40 minut. Gdy Władimir Putin skończył wystąpienie, tuż przed godz. 15:00 czasu polskiego w towarzystwie przedstawicieli prorosyjskich władz części czterech obwodów Ukrainy podpisał traktaty w sprawie włączenia do Federacji Rosyjskiej części okupowanych terenów Ukrainy, po czym odegrano hymn Rosji. Putin oraz Denis Puszylin (tzw. Doniecka Republika Ludowa), Leonid Pasiecznik (tzw. Ługańska Republika Ludowa), Jewgienij Balicki (szef kolaboracyjnej zaporoskiej administracji wojskowo-cywilnej) oraz Władimir Saldo (szef kolaboracyjnej chersońskiej administracji wojskowo-cywilnej) złączyli dłonie wznosząc okrzyk "Rosja!", co zakończyło uroczystość.

Zachód nie uzna aneksji

W Kijowie od początku mówiono, że władze nie uznają aneksji części ukraińskiego terytorium, tak samo jak nie uznano aneksji Krymu. Sekretarz generalny ONZ António Guterres oświadczył, że tzw. referenda przeprowadzone na okupowanych przez Rosję terytorium nie mogą być uznane za prawdziwy wyraz woli mieszkańców. Dodał, że aneksja terytorium państwa przez inne państwo wynikająca z groźby lub użycia siły stanowi naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych.

Polskie MSZ odniosło się do aneksji w środę. "Ministerstwo Spraw Zagranicznych jednoznacznie i zdecydowanie potępia organizację przez Rosję nielegalnych »referendów«, mających na celu aneksję części ukraińskich obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego, tymczasowo okupowanych przez Rosję" - brzmiało oświadczenie.

"Wzywamy członków społeczności międzynarodowej do nieuznawania legalności tych pseudo-referendów oraz ich »wyników«, które w żadnym stopniu nie mogą odzwierciedlać woli mieszkańców tych regionów, nierzadko siłą zmuszanych do udziału w głosowaniu" - zaapelował resort kierowany przez Zbigniewa Raua.

Przywódcy państw Zachodu - m.in. prezydent USA Joe Biden, kanclerz Niemiec Olaf Scholz i premier Wielkiej Brytanii Liz Truss - zapowiedzieli, że nie uznają aneksji terytorium Ukrainy.