Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 175

Uroczy Saint-Jean-Cap-Ferrat leży obok Nicei. Dziennikarze śledczy Ukraińskiej Prawdy szybko namierzyli tam swoich rodaków. Przy głównej ul. Charles’a de Gaulle’a roiło się od najnowszych samochodów Bentley, Porsche, Aston Martin czy Mercedes, których wartość przekracza 300 tys. dolarów. Są m.in. na kijowskich, dniprowskich i charkowskich tablicach rejestracyjnych. Ukraińscy dziennikarze znaleźli wille deputowanych Rady Najwyższej i należące do miliarderów zacumowane jachty, z pokładu których ich żony przesyłają rodakom serduszka poparcia w ukraińskich barwach poprzez Instagram.

Kasyno w Monte Carlo

Gdy ukraińscy dziennikarze tropili bogatych rodaków, do Monako z hiszpańskiej Palma de Mallorca zmierzał jacht 46-letniego Konstantyna Żewago, właściciela górniczego koncernu Ferrexpo. Przed wojną, według „Forbesa”, zajmował trzecią pozycję na liście najbogatszych Ukraińców z majątkiem wartym 2,4 mld dol. W ojczyźnie od 2019 r. jest ścigany listem gończym i oskarżany o defraudacje. Dziennikarze nagrali, jak zszedł z zacumowanego jachtu i popłynął łodzią motorową wraz z żoną do portu.

– Żewago nie jest jedynym przedstawicielem ukraińskich elit, który przeczekuje wojnę w Monako – mówią autorzy głośnego nad Dnieprem reportażu Ukraińskiej Prawdy (UP). W Monte Carlo namierzyli braci Surkisów. Ihor jest właścicielem kijowskiego Dynama, a jego brat Hryhorij deputowanym zdelegalizowanej po wojnie prorosyjskiej partii Opozycyjna Platforma za Życie (OPZŻ). Rodzina ostatniego, jak podaje UP, powołując się na własne źródła, już nie pierwszy rok wynajmuje apartamenty w jednym z najdroższych hoteli za około 2 mln euro rocznie.

Obaj wraz z rodzinami uciekli z Ukrainy kilka dni przed wojną. Lokalne media informowały, że przekraczali węgierską granicę z 17 mln dolarów. Bracia Surkisowie prostowali te informacje i opublikowali swoje deklaracje, które składali na granicy, ale nie ujawnili jednak deklaracji swoich krewnych.

Z doniesień UP wynika, że bracia regularnie odwiedzają znane w Monte Carlo kasyno. Roi się tam od samochodów na ukraińskich tablicach rejestracyjnych. Przyłapany tam został ostatnio wsiadający do wartego ponad 300 tys. dolarów bentleya Wadym Jermołajew, znany dniprowski deweloper. Niedaleko stamtąd dziennikarze UP zauważyli najnowszego maybacha na charkowskich tablicach rejestracyjnych. Został zakupiony w czwartym miesiącu bombardowania Charkowa.

Współczują zdalnie

Jadąc za mercedesem na kijowskich tablicach rejestracyjnych, ukraińscy dziennikarze dotarli do willi należącej do deputowanego Rady Najwyższej Wadyma Stolara z OPZŻ. Od wybuchu wojny nie pokazał się na żadnym posiedzeniu parlamentu. Mieszka niedaleko willi należącej niegdyś do belgijskiego króla Leopolda II, od 2019 r., jak twierdzi UP, należy do najbogatszego Ukraińca Rinata Achmetowa. Miliarder miał zakupić ją za ponad 200 mln euro. Dziennikarze UP zupełnie przypadkowo namierzyli w Saint-Jean-Cap-Ferrat kolejnego deputowanego z OPZŻ Ihora Abramowicza, który uciekł z Ukrainy kilka dni przed rosyjską agresją. Tak samo jak Stolar nie powrócił już do ojczyzny. Jedną z ulic wracał z treningu w towarzystwie Serhija Wiarmikina, byłego wysokiej rangi funkcjonariusza ukraińskiej policji. Pokazane z drona podwórko willi, do której weszli obaj mężczyźni, było wypełnione luksusowymi samochodami na ukraińskich tablicach rejestracyjnych. Co ciekawie, Stolar i Abramowicz po likwidacji ich partii utworzyli w ukraińskim parlamencie grupę „Odnowienie Ukrainy”. Ale jak na razie „odnawiają” Ukrainę zdalnie, z Lazurowego Wybrzeża.

– Mieszka tam spora część naszych elit, łącznie z wieloma byłymi ministrami, wysokiej rangi urzędnikami i byłymi kandydatami na prezydenta. Mieszkają też w Londynie. Ktoś postanowił przeczekać wojnę. Ale nie chodzi tylko o to. Część deputowanych z OPZŻ boi się wracać, by nie zostać bohaterami śledztwa. Zwłaszcza ci, którzy mieli jakieś związki z Wiktorem Medwedczukiem (aresztowanym liderem sił prorosyjskich – red.). Wolą przebywać jak najdalej od ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości – mówi „Rzeczpospolitej” Wołodymyr Fesenko, czołowy kijowski politolog. – Prezydent Zełenski przetestował swój obóz polityczny jeszcze w pierwsze dni wojny. Dzięki jego postawie wszyscy najważniejsi ludzie w kraju pozostali na swoich miejscach i nie opuścili kraju – dodaje.

„Batalion Monako”

Na jednej z ulic w Monako dziennikarze UP znaleźli willę jednego z najbogatszych Ukraińców Wiktora Pinczuka, przy której również stoją samochody z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi. Namierzyli też posiadłość oligarchy Dmytra Firtasza ściganego nad Dnieprem. Dzięki nagraniom z drona Ukraińcy zobaczyli też monakijską willę Serhija Liowoczkina, byłego szefa administracji zbiegłego do Rosji prezydenta Wiktora Janukowycza. Pokazane w reportażu majątki i jachty dziennikarze namierzyli w ciągu zaledwie kilkudniowego pobytu w Monako. – Możemy tylko sobie wyobrazić, jaka jest tu naprawdę diaspora ukraińskich milionerów i miliarderów – mówią autorzy materiału, który ironicznie zatytułowali „Batalion Monako”, porównując w ten sposób ukrywających się za granicą bogaczy do ukraińskich żołnierzy ginących w obronie ojczyzny.

– Zauważyliśmy, że samochodów na ukraińskich numerach jest mniej więcej tyle, co na szwajcarskich. W czasach, gdy nasz kraj potrzebuje wsparcia całego świata, tu, na Lazurowym Wybrzeżu, zamieszkali ci, którzy przed wojną zbili duże majątki w Ukrainie i którym dzisiaj Ukraina nie jest zbyt potrzebna – podsumował znany ukraiński dziennikarz Mychajło Tkacz.