Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 169

- Nie będzie sezonu grzewczego w tym roku, co oznacza, że będzie bardzo zimno. Ludzie to rozumieją. I dlatego widzimy, że liczba wyjeżdżających Ukraińców wzrasta - powiedział Bojczenko na konferencji prasowej.

Mer Mariupola twierdzi też, że Rosjanie nie będą w stanie zapewnić mieszkańcom miasta odpowiedniej ilości bieżącej wody pitnej, a zapasy wody w mieście wystarczą na dziewięć miesięcy.

Czytaj więcej

Wojna na Ukrainie: Rosja znów szantażuje katastrofą nuklearną

- Nie było i nie będzie (w czasie okupacji - red.) wody pitnej wysokiej jakości (w Mariupolu). Skąd Mariupol pozyskiwał wodę przed wojną? Źródłem wody dla Mariupola jest Doniec Siewierski. Oni (Rosjanie - red.) zniszczyli sieć (wodociągów) a jej odtworzenie jest niemożliwe. To wymaga miliardów hrywien i zawieszenia broni, a to się nie stanie. Teraz pobierają wodę z rezerwowego zbiornika: to niskiej jakości, techniczna woda, a jej ilość, niestety, wystarczy tylko na dziewięć miesięcy - tłumaczył Bojczenko.

Według mera miasta miejskie wodociągi obecnie nie działają, a odtworzenie sieci wodociągowej zajmie 1,5-2 lata.

- Oni (Rosjanie) zapewnili prąd miastu, ale zrobili to bez sensu: zamiast 220 Wolt, mamy 380 Wolt, przez co płoną mieszkania i ruchomości, które przetrwały... Dodajmy do tego brak dostaw gazu - wyliczał Bojczenko.

Zamiast 220 Wolt, mamy 380 Wolt, przez co płoną mieszkania i ruchomości, które przetrwały.

Mer Mariupola, Wadim Bojczenko

Mariupol został zdobyty przez Rosjan w połowie maja, po kapitulacji ostatnich ukraińskich obrońców, walczących na terenie zakładów Azowstal.