Frakcja Islamskiego Dżihadu powiedziała, że ​​bierze na cel Jerozolimę w odwecie za zabicie przez Izrael Khaleda Mansoura, jego dowódcy w południowej Gazie. „Krew męczenników nie zostanie zmarnowana”- zapowiedziała w komunikacie organizacja.

Wybuchły one w piątek, ostrzały rakietowe sparaliżowały znaczną część południowego Izraela i wysłały mieszkańców miast takich jak Tel Awiw i Aszkelon do schronów. Palestyńczycy posłali w stronę Izraela prawie 600 rakiet, kilka z nich po raz pierwszy od lat zostało skierowanych na Jerozolimę.

Stratom po stronie izraelskiej zapobiegł system antyrakietowy Iron Dome, który według rzecznika armii miał 97 proc. skuteczności w zestrzeliwaniu palestyńskich  rakiet.

Izrael zapowiedział, że zaprzestanie ataków, jeśli to samo zrobi Islamski Dżihad.

Czytaj więcej

Palestyńczycy wystrzelili rakiety w kierunku Izraela

- Cisza będzie odpowiedzią na ciszę - zapowiedział rzecznik izraelskiej armii.

W wyniku ostrzału zginęło około 30 Palestyńczyków, co najmniej jedna trzecia z nich to cywile, wśród nich ma być czworo dzieci. Izrael jednak twierdzi, że cywilów zabiły palestyńskie rakiety, które nie doleciały do celu i spadły na domy.

Zaognieniem konfliktu zaniepokojony jest świat. Również polskie MSZ wystosowało komunikat w tej sprawie.

"Polska z rosnącym zaniepokojeniem obserwuje eskalację mającą miejsce w Strefie Gazy oraz w jej sąsiedztwie.

Wzywamy strony konfliktu do zakończenia wszystkich działań, które prowadzą do ofiar śmiertelnych i rannych wśród ludności cywilnej, zniszczenia cywilnej infrastruktury, stając się paliwem dla dalszego konfliktu i uniemożliwiając doprowadzenie do pokoju. 

Prawo międzynarodowe musi być przestrzegane w każdej sytuacji. Wzywamy strony konfliktu do jego poszanowania i powstrzymania się od stosowania przemocy" - brzmi oświadczenie na stronie MSZ podpisane przez wiceministra Łukasza Jasinę.