Kułeba podkreśla, że poziom "sympatii dla Ukrainy w Europie jest bardzo wysoki". Jednocześnie - jak dodał - w Europie brakuje zrozumienia, że atak Rosji na Ukrainę nie dotyczy tylko Ukrainy.

- Gazowy kryzys w Europie rozpoczął się pod koniec ubiegłego roku. Ceny gazu zaczęły rosnąć na długo nad tym, nim rosyjskie rakiety spadły na Kijów. Co jest powodem stojącym za obecnym kryzysem energetycznym i inflacją w Europie? To działania Rosji - mówił szef ukraińskiej dyplomacji.

Czytaj więcej

Sondaż: Rząd Morawieckiego robi za mało, by ulżyć Polakom

- Dlatego to złożony atak i (wszyscy) powinni zrozumieć, że pomoc Ukrainie to nie działanie charytatywne, ale inwestycja we własną przyszłość i własne bezpieczeństwo. Ale przed 24 lutego Europejczycy próbowali rozwiązać ten problem stale flirtując z (Władimirem) Putinem - pogrążali się w tych niekończących rozmowach "zróbmy to w ten lub tamten sposób". Kłamał im wszystkim i pluł im w twarze. 24 lutego stało się to oczywiste - i było objawieniem. Ale teraz nadchodzi kolejna faza: przyjęcie faktu, że jedynym sposobem, by chronić nasze bezpieczeństwo i dobrobyt jest uczynienie Rosji inną. A droga do tej innej Rosji wiedzie wyłącznie przez jej porażkę na polu bitwy na Ukrainie - przekonywał Kułeba.    

Zmierzamy do wielkiego zwycięstwa, a Rosjanie zmierzają do naszej wielkiej porażki

Dmytro Kułeba, szef MSZ

- Wygramy i przywrócimy naszą integralność terytorialną, podczas gdy Europa pozbędzie się źródła koszmaru wiszącego nad kontynentem - dodał.

Kułeba mówił też o malejącym zainteresowaniem wojną przez opinię publiczną na Zachodzie. - To są prawa psychologii - ludzie przyzwyczajają się do wszystkiego, więc to, co najpierw było szokiem, pierwsze 24 godziny inwazji, stało się czymś zwyczajnym. Są tylko dwa sposoby, by wrócić na pierwsze strony - albo wielkie zwycięstwo lub wielka porażka. Wszystko co będzie pomiędzy tymi biegunami znajdzie się na drugiej lub trzeciej stronie - tłumaczył.

- Zmierzamy do wielkiego zwycięstwa, a Rosjanie zmierzają do naszej wielkiej porażki. Ale sądzę, że pierwsze strony będą nasze - podsumował.