Kułeba mówił, że Ukraina potrzebuje wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet tak szybko jak to jest możliwe (ang. as soon as possible - ASAP), zanim sytuacja na froncie wschodnim stanie się "ekstremalnie zła".

W Davos Kułeba miał odbyć dwustronne spotkania z przedstawicielami państw, które dysponują wyrzutniami, jakich potrzebuje Ukraina.

- W odpowiedzi słyszałem: "Czy Amerykanie już wam je dostarczyli?" - relacjonował.

Waszyngton musi dotrzymać obietnicy i dostarczyć nam wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet tak szybko, jak to możliwe. Inni pójdą w jego ślady

Dmytro Kułeba, szef MSZ Ukrainy

- To jest ciężar bycia liderem. Wszyscy na ciebie patrzą. Waszyngton musi dotrzymać obietnicy i dostarczyć nam wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet tak szybko, jak to możliwe. Inni pójdą w jego ślady. Jeśli nie dostaniemy wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet tak szybko jak to możliwe, sytuacja w Donbasie stanie się nawet gorsza, niż jest teraz - ostrzegł Kułeba.

Szef MSZ Ukrainy przekonywał, że jeśli jego kraj otrzyma wyrzutnie rakiet, wówczas Ukraińcy będą mogli podjąć próbę odzyskania kontroli nad utraconym terytorium - np. nad Chersoniem, stolic obwodu chersońskiego na południu Ukrainy.

Przed kilkoma dniami "Politico" napisało, że Amerykanie mają obawy przed przekazaniem Ukrainie zestawów M270 MLRS, ponieważ Ukraińcy mogliby przy ich użyciu atakować cele na terytorium Rosji, co z kolei mogłoby doprowadzić do eskalacji konfliktu.

Czytaj więcej

"Politico": USA opierają się przed wysłaniem Ukrainie wyrzutni rakiet