- Proces negocjacyjny zależy od przebiegu wydarzeń na Ukrainie. One zmieniły się znacząco od początku wojny... Dziś jest zawieszony. Zawieszony ponieważ, po Stambule, nie zaszły znaczące zmiany. Rosja wciąż pozostaje przy stereotypowym myśleniu. Rosja w ciągu 82 dni nie zrozumiała, że sytuacja na Ukrainie nie jest w ogóle taka, za jaką mieli ją od początku... Wciąż żyją w świecie, w której istnieje domniemany ukraiński nazizm - powiedział Podolak.

Jednocześnie, zdaniem Podolaka, Rosja nadal stosuje wobec Ukrainy szantaż. - I mówią to publicznie. Słyszeliśmy (Siergieja) Ławrowa i (Dmitrija) Pieskowa, którzy mają żądania wobec Ukrainy, mimo że nie są uczestnikami procesu negocjacyjnego - stwierdził. 

- Ale podkreślę, każda wojna kończy się przy stole negocjacyjnym - dodał Podolak.

Czytaj więcej

Haidai: Ługańsk bastionem jak Mariupol, zatrzymujemy rosyjską armadę

Doradca szefa kancelarii Zełenskiego mówił też, że zawieszenie broni na Ukrainie będzie niemożliwe bez wycofania się z terytorium Ukrainy rosyjskich żołnierzy.

- Słyszeliśmy: niech dojdzie do zawieszenia broni. Bez wycofania rosyjskich wojsk. To jest, biorąc pod uwagę, gdzie jest dziś rosyjska armia, jeśli przerwiemy walkę - to jest coś czego oni chcą. "Rosyjski pokój" nie jest pożądany na Ukrainie. To nie 2014 rok. Nie możemy oddać części swojego terytorium, gdzie żyją Ukraińcy. Musimy je wszystkie wyzwolić. I te części kraju zostaną z pewnością wyzwolone - powiedział Podolak.

Doradca szefa kancelarii Zełenskiego mówił też, że Ukraina bierze udział w pełnowymiarowej, prowadzonej na dużą skalę w Europie wojnie.

To nie 2014 rok. Nie możemy oddać części swojego terytorium, gdzie żyją Ukraińcy

Mychajło Podolak, doradca szefa kancelarii prezydenta Ukrainy

- Jeśli ktoś w Europie jeszcze tego nie zrozumiał, to nie jest problem Ukrainy. A Rosja nie będzie w stanie przerwać tej wojny w sposób, w jaki chcieliby tego Europejczycy... Oni myślą, że mogą wrócić do 23 lutego i żyć tak, jak wcześniej. Ale tak nie będzie... Nie można dać Putinowi czegoś, by uratował twarz. To nie karta przetargowa. Wojna nie skończy się, jeśli coś oddamy... I to muszą zrozumieć w Europie. To są propozycje nie do zaakceptowania - mówił Podolak.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Podolak mówił też, że prorosyjskie lobby w Europie, które "powoli zaczyna podnosić głowę" znajduje się w politycznym i historycznym odwrocie, ponieważ "presja opinii publicznej na partie w Europie jest bardzo duża". - Oni rozumieją, że Rosja, taka jak jest dzisiaj, nie powinna istnieć i jasno mówią swoim elitom: dość zakulisowych gierek z Rosją - podkreślił.