Reuters pisze m.in. o Dmytro Dowżence, 40-letnim imigrancie, który mieszka w Polsce z żoną i dwojgiem dzieci od 2019 roku i prowadzi liczne interesy.
Dowżenko - jak pisze Reuters - nosi na palcu sygnet z hasłem "zawsze wierny" z jednostki, w której służył na Ukrainie. I deklaruje, że jeśli Rosja najedzie na jego kraj, stawi się na wezwanie armii, gotów walczyć, tak szybko, jak będzie to możliwe.
W ciągu 24 godzin będę znów w szeregach armii
- Jeśli będzie wojna, bitwa... Potrzebuję tylko 24 godzin. W ciągu 24 godzin będę znów w szeregach armii - mówi Dowżenko, który na Ukrainie mieszkał w Połtawie, a obecnie prowadzi interesy we Wrocławiu.
Dowżenko stoi na czele fundacji ukraińskich weteranów konfliktu w Donbasie, którzy obecnie mieszkają na terenie Unii Europejskiej. Według jego szacunków w Polsce mieszka co najmniej 700 byłych żołnierzy ukraińskiej armii walczących w przeszłości w Donbasie, którzy są gotowi wrócić do kraju w przypadku ataku Rosji. W rzeczywistości jednak - według Dowżenki - w Polsce może mieszkać nawet 7 tys. ukraińskich weteranów, którzy są gotowi wrócić w szeregi armii, by bronić kraju przed rosyjską inwazją. W całej UE takich weteranów ma być ok. 10 tysięcy.
Czytaj więcej
Europa jest bliżej wojny niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 70 lat - ostrzegł wiceminister obrony Wielkiej Brytanii James Heappey.
Ukraińskie Ministerstwo Weteranów nie prowadzi statystyk dotyczących tego ilu weteranów konfliktu, który wybuchł w Donbasie w 2014 roku przebywa poza granicami kraju, ale podaje, że łącznie status weterana ma 420 tysięcy Ukraińców.
Na Ukrainę jest gotów wrócić również 49-letni prawnik Jurij Kubrytski, który w rozmowie z Reutersem zapewnia, że mimo, iż w Polsce ma dobrą pracę, jest gotów wrócić do ojczyzny i zaciągnąć się do armii.
- Jestem obywatelem Ukrainy, Ukraina to mój kraj. Jestem przekonany, że moim obowiązkiem jest obrona (Ukrainy) - mówi dodając, że "sama broń nie strzela, ludzie strzelają, a Ukraińcy wiedzą jak strzelać i chcą strzelać".