Gen. St-Amand na posiedzeniu komisji obrony narodowej w Ottawie podkreślił, że obrona Kanady przed atakiem rakietowym nie jest elementem polityki obronnej USA.

Jednocześnie - jak podkreślał Mark Gwozdecky, wiceminister ministerstwa spraw zagranicznych - Pjongjang uważa Koreę Północną za kraj "pokojowy" i "przyjazny", więc ryzyko ataku rakietowego na ten kraj ze strony Kim Dzong Una jest niewielkie.

Napięcie wokół Korei Północnej wciąż rośnie - na co składają się kolejne próby rakietowe Pjongjangu, a także wojownicza retoryka reżimu Kim Dzong Una, którego przedstawiciele mówią o "zatopieniu Japonii" i "obróceniu w popiół USA".

Kanada - jak pisze BBC - unikała zaangażowania w program amerykańskiej obrony przeciwrakietowej zakładając, że w przypadku ewentualnego ataku z użyciem broni atomowej na Kanadę, USA i tak zestrzelą rakietę lecącą w stronę swojego północnego sąsiada.

Gen. St-Amand twierdzi jednak, że polityka obronna USA tego nie przewiduje.

Gwozdecky uspokajał jednak parlamentarzystów, że Pjongjang "nie stwarza bezpośredniego zagrożenia dla Kanady".