Przejście do PSL byłych polityków Platformy Obywatelskiej to kolejny krok Władysława Kosiniaka-Kamysza na drodze do szerokiego centroprawicowego bloku – adresowanego do umiarkowanego i konserwatywnego elektoratu, któremu daleko do radykalizmu PiS, ale też niemogącego się odnaleźć w skręcającej na lewo i ścigającej się z Biedroniem Platformie. Jeśli liderowi PSL prócz Marka Biernackiego i Jacka Tomczaka, którzy zostali wykluczeni z PO po głosowaniu nad ustawą zaostrzającą przepisy antyaborcyjne, uda się jeszcze pozyskać do współpracy innych skonfliktowanych ze Schetyną polityków, jak Bogdan Zdrojewski, może zbudować hybrydową listę wyborczą: w miastach wystawić rozpoznawalnych centrowych czy konserwatywnych kandydatów (Biernacki na Pomorzu, Zdrojewski na Dolnym Śląsku, Bartoszewski w Warszawie, Tomczak w Wielkopolsce itp.), a w terenie swoich liderów regionalnych, mających niezłe poparcie na poziomie powiatów czy województw.