Historia uczy, że kiepsko się kończą triumwiraty. Dzieje pierwszego z dwóch najsłynniejszych zwieńczyła śmierć Pompejusza. Drugiego – Marka Antoniusza. W obu przypadkach na placu boju zostawał ten trzeci, i to niekoniecznie z największymi atutami. I fundował dyktaturę. Tak, triumwirat na dłuższą metę jest niemożliwy, bo jego istotą jest kompromis. A kto z przywódców z ambicjami lubi kompromisy?
Jarosław Kaczyński świetnie zna historię. Bez wątpienia studiował rzymską historię i gruntownie analizował tę lekcję polityki. Dlatego nie chce i nie umie się zachować inaczej niż poprzednicy. Musi dążyć do zgniecenia sojuszników, którzy – na pewnym etapie drogi na szczyt – byli mu potrzebni. Bez nich nie dało się przejąć władzy. W kolejnych etapach – już nie. Czy pamiętasz, czytelniku, los pierwszych koalicjantów Jarosława Kaczyńskiego? Nie napiszę, że byli fajnymi facetami, jednak znacznie ważniejsze, że obaj zostali przez prezesa skutecznie z polityki wyeliminowani.