– Trudno mi powiedzieć, że czuję się w pełni bezpiecznie, kiedy podstawowym sposobem ostrzegania jest dźwięk. Jestem osobą słabosłyszącą i bez aparatów słuchowych nie słyszę kompletnie nic. To oznacza, że istnieją sytuacje, w których nawet gdybym bardzo chciała zareagować, po prostu nie mam możliwości dowiedzieć się o zagrożeniu – opowiada Dominika Kopańska.
– Stresuje mnie myśl, że w przypadku nagłej sytuacji komunikaty nadawane w telewizji nie będą przeze mnie zrozumiałe – dodaje Bartosz Marganiec, socjolog, ekspert do spraw g/Głuchych.