Z wycofaniem się z Iraku poszło ekipie Tuska wyjątkowo sprawnie. W wypadku "naprawczych" wizyt w Berlinie i Moskwie doszło do polepszenia retoryki, ale istotne zmiany nie nastąpiły.
Polska, zdejmując kwestię ośrodka wypędzeń z agendy sporów, nie uzyskała zbyt wiele – jedynie kilka obietnic co do wspólnych projektów historycznych. Co gorsza, dyplomacja Tuska nie jest konsekwentna. Jeśli po negocjacjach pod przewodnictwem Władysława Bartoszewskiego ogłoszono, że Polska nie będzie brała udziału w projektowaniu widocznego znaku – to dziwią obecnie spekulacje na temat desygnowania przez Polskę jakiegoś naukowca do prac w tym zespole. Niewiele konkretów przyniosła też wizyta premiera w Rosji. Wzajemne ukłony nie zmieniły strategicznych różnic w interesach naszych krajów, co uwypukliły niedawne deklaracje Putina o rosyjskich rakietach wycelowanych w Polskę.