Kiedy rozum śpi, budzą się demony. Kiedy budzą się demony, rozum śpi. Słynną myśl Goi można obrócić, polska jesień jest tego najlepszym dowodem. Arogancja polityczna prezesa Prawa i Sprawiedliwości zaprowadziła nas na krawędź najpoważniejszego kryzysu społecznego ostatnich lat. Nie można mieć pewności, czy to on podyktował treść wyroku, ale bez wątpienia uruchomił mechanizm, którego to orzeczenie jest skutkiem.
Orzeczenie, które niezależnie od racji merytorycznych stało się iskrą zapalną konfrontacji politycznej, społecznej i pokoleniowej. Nie ja jeden mam intuicję, że jej skutki mogą być długofalowe. Zamiast zwrócić Polskę w stronę chrześcijańskiego dziedzictwa, mogą wyzwolić falę, która zepchnie Kościół katolicki i świat jego wartości na społeczny margines. Obrońcy życia będą wtedy najwyżej wrzaskliwym lobby, a nie realnym głosem w procesie tworzenia prawa.