Reklama

Michał Płociński: Po co Donaldowi Tuskowi zabawa w Berka? Może wszystko stracić

Transfer ministra Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego nie jest pokerową zagrywką premiera, a grą w ruletkę. Donald Tusk wszedł all-in – może wygrać jedną rundę albo wszystko stracić. I nie ma już jak się z tego wycofać.
Maciej Berek

Maciej Berek

Foto: PAP/Albert Zawada

Donald Tusk postawił wszystko na jedną kartę. Transfer jego prawej ręki, ministra Macieja Berka, do Trybunału Konstytucyjnego nie wygląda najlepiej z punktu widzenia praworządności, ale o tym napisali już na łamach „Rzeczpospolitej” moi koledzy z działu prawa. Piotr Szymaniak, bardzo ceniący ustępującego ministra, ubolewał, że w zasadzie możemy pożegnać się ze złudzeniami co do uzdrowienia Trybunału, a Ewa Szadkowska ostro podsumowała ten pomysł słowami: „premier dowiódł, że KO w praktyce nie różni się od PiS-u” – i stracił tym samym moralne prawo do straszenia nim.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama