To nie jest jakiś nagły wybuch emocji. Raczej kulminacja narastającej frustracji i obaw, których wyrazem była m.in. ostra krytyka z ust Donalda Tuska kampanii irańskiej USA i Izraela w trakcie wizyty Emmanuela Macrona w Gdańsku na początku tygodnia. Ale tym razem premier poszedł zdecydowanie dalej.
Donald Tusk w „Financial Times”: Czy NATO nadal jest organizacją gotową zareagować?
– Najważniejsze pytanie brzmi, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak to jest zapisane w naszych (NATO – red.) traktach – zastanawia się w rozmowie z brytyjską gazetą „Financial Times” szef polskiego rządu. – Dla całej flanki wschodniej, dla moich sąsiadów pytanie brzmi, czy NATO nadal jest organizacją gotową politycznie, ale także logistycznie zareagować, jeśli np. Rosjanie będą próbowali atakować – podkreśla. I dodaje: – Tych słów nie należy traktować jako wyraz sceptycyzmu wobec artykułu 5. NATO, rozważania, czy obowiązuje, czy też nie, ale raczej jako opis mojego marzenia, że gwarancje na papierze zamienią się w coś bardzo praktycznego.
Czytaj więcej
Donald Tusk w rozmowie z „Financial Times” podaje w wątpliwość czy USA wywiążą się ze zobowiązań wynikających z przynależności do NATO i staną w ob...
Przeczekanie Donalda Trumpa z nadzieją, że w Waszyngtonie pojawi się bardziej wiarygodny prezydent, nie jest tu opcją. Tusk ostrzega bowiem, że zagrożenie ze strony Rosji może pojawić się bardzo szybko, nie za lata, ale za miesiące. – To jest coś naprawdę poważnego – mówi w rozmowie z „FT”. Być może, aby uniknąć otwartego starcia z Białym Domem, szef polskiego rządu zapewnia, że „Waszyngton traktuje Polskę jako najlepszego i najbliższego sojusznika w Europie, ale (...) prawdziwym problemem jest to, co to oznacza w praktyce, jeśli coś się stanie”. I wspomina, jak jesienią zeszłego roku, gdy Moskwa wysłała nad Polskę ok. 20 dronów, trudno mu było przekonać niektórych sojuszników, że chodzi o coś poważnego, co wymaga interwencji.
W myśleniu Donalda Tuska rysuje się plan B: europejska obronność
To nie jest jeszcze przekroczenie czerwonej linii, które oznaczałoby, że alians z USA przestaje być podstawą polskiego bezpieczeństwa. Ale jesteśmy tego coraz bliżej. Tym bardziej że Tusk wyraźnie nakreśla zarysy planu B: pogłębienie europejskiej obrony. Jego elementem są trwające od kilku miesięcy rozmowy z Francją o jakiejś formie dwustronnych gwarancji atomowych, niezależnie od zobowiązań w ramach NATO. A w rozmowie z „FT” premier przyznaje: – Teraz moją obsesją i moją misją jest reintegracja Europy. Oznacza to wspólną obronę, wspólny wysiłek na rzecz ochrony naszych wschodnich granic.
Zdaniem Tuska taki może być pozytywny efekt wojny w Ukrainie. Ale podkreśla, że aby tak się stało, art. 42.7 Traktatu o UE, zobowiązujący kraje Unii do wspólnej obrony, musi zostać przełożony na praktyczny system planowania, podział zadań.
Sojusz z Niemcami, z Francją? Historia podaje multum przykładów, kiedy nic z tego nie wyszło
Deklaracja Tuska ma niewątpliwie wymiar polityczny. Wynik głosowania na Węgrzech 12 kwietnia pokazał, że sojusz z Trumpem, jakim chwalił się Viktor Orbán, nie jest receptą na sukces. Dystans wobec Waszyngtonu może więc pomóc rządowej koalicji utrzymać się u władzy po wyborach jesienią przyszłego roku.
Czytaj więcej
Francja zawiodła się na Władimirze Putinie, Polska na Donaldzie Trumpie. To zbliżyło oba kraje. W poniedziałek Emmanuel Macron odwiedzi Gdańsk, ale...
Jednak podstawowym źródłem kopernikańskiego przewrotu w polskiej polityce bezpieczeństwa, do jakiego zdaje się szykować Tusk, jest coraz bardziej nieodpowiedzialne zachowanie amerykańskiego przywódcy. Alians z Niemcami, z Francją? Budowa europejskiej obronności? Łatwo jest podchodzić do tego sceptycznie, tym bardziej że historia podaje multum przykładów, kiedy to nic z tego nie wyszło. Jednak Ameryka po prostu może nam za chwilę nie dać innej alternatywy. Od przeszło roku Europa właściwie samodzielnie wspiera Ukrainę. To może być źródłem nadziei, że będzie też w stanie w przyszłości sama się obronić.