Trump stawia w bardzo niewygodnej sytuacji przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość. Partia ta z walki o obronę suwerenności Polski w ramach Unii Europejskiej uczyniła jeden z filarów swojej politycznej tożsamości. Od lat wykorzystując lęki przed tym, by ważne dla nas decyzje nie zapadały w Brukseli czy Berlinie, mobilizuje swój elektorat. Jak jednak wiarygodnie krytykować Unię Europejską, organizację, do której Polska przystąpiła dobrowolnie i w której ma prawo głosu na równi ze wszystkimi innymi członkami, za to, że stara się poszerzać swoje kompetencje, gdy jednocześnie trzeba bronić Donalda Trumpa, który mówi sojusznikom: oddajcie mi kawałek swojego terytorium, bo inaczej doświadczycie mojego gniewu.
Presja, jaką największe na świecie mocarstwo wywiera na niewielkie królestwo Danii i jej europejskich sojuszników to niespotykana po 1945 roku między państwami zachodniej cywilizacji próba siłowego naruszenia zasady poszanowania integralności terytorialnej, na której opiera się cały powojenny ład na świecie. Dziś jest to wykorzystywanie siły gospodarczej (cła), ale jeszcze wczoraj rzeczniczka Białego Domu mówiła wprost, że prezydent zawsze ma do dyspozycji amerykańską armię.
Czytaj więcej
Europa staje przed wyborem między wzajemną solidarnością a konfliktem z USA, które są gwarantem n...
PiS stawia na suwerenność, ale w sprawie USA i Grenlandii musi kluczyć
Dlatego PiS znalazł się w narracyjnym kłopocie. Jacek Sasin, pytany w TVN24 o całą sprawę, próbuje przerzucić winę na Europę, że ta reaguje zbyt nerwowo i przez to – w domyśle – denerwuje Trumpa. Były wicepremier radzi też, „by nie egzaltować się, że jakiś mały kraj ma jakieś problemy i poczuł się dotknięty, bo go sojusznik źle potraktował”. Innymi słowy: ograniczanie suwerenności jest czymś karygodnym, chyba że robią to Stany Zjednoczone, na które PiS stawia wszystkie aktywa, jeśli chodzi o bezpieczeństwo Polski. Nie jest to stanowisko przesadnie spójne i trudno nie odnieść wrażenia, że pozbawia ono partnerów USA (w tym Polskę) dużej części podmiotowości w relacjach z wielkim bratem zza oceanu. Ponadto próba przekonania, że cała sprawa to w zasadzie problem Danii w niezamierzony zapewne sposób zwraca uwagę, jak ważne jest, aby Polska i inne kraje europejskie zacieśniały współpracę w ramach UE, bo bez paneuropejskiej współpracy problemy w równorzędnych relacjach z mocarstwami będą miały nie tylko „małe kraje” Europy, ale również te średnie (a więc i Polska).