Wynik najnowszego sondażu IBRiS dla Radia Zet pokazuje, jak potężnym problemem dla Prawa i Sprawiedliwości jest sprawa Marcina Romanowskiego. Choć zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i lider PiS Jarosław Kaczyński ze zrozumieniem odnieśli się do ucieczki byłego wiceministra sprawiedliwości na Węgry i uzyskania tam azylu politycznego, wraz z całym Prawem i Sprawiedliwością znaleźli się w zdecydowanej mniejszości.
Najnowszy sondaż IBRiS. Nawet wielu wyborców PiS krytycznie o azylu Romanowskiego
Według IBRiS niemal trzy czwarte (73,4 proc.) badanych Polaków krytycznie odnosi się decyzji rządu w Budapeszcie o przyznaniu azylu Romanowskiemu. Za słuszną decyzję rządu Viktora Orbána uważa 20 proc. Ale – co znaczące – wcale nie jest tak jednoznacznie pozytywnie oceniana w elektoratach opozycji. Niemal dwie trzecie wyborców Konfederacji odnosi się do niej krytycznie. W przypadku elektoratu PiS decyzja węgierskich władz pozytywnie oceniana jest przez 55 proc. badanych, a negatywnie przez 37 proc. (w czym aż 26 proc. zdecydowanie negatywnych ocen). 8 proc. powiedziało, że nie ma zdania w tej sprawie, co można uznać za swego rodzaju unik – lepiej stwierdzić, że nie ma się zdania, niż wbrew sobie chwalić decyzje o ucieczce Romanowskiego na Węgry.
To oznacza, że Dudzie, Kaczyńskiemu, PiS i dawnej Suwerennej Polsce nie udało się przekonać wszystkich własnych wyborców do tego, że to w porządku, gdy były wiceminister sprawiedliwości ucieka na Węgry przed polskim wymiarem sprawiedliwości i tam dostaje azyl.
Czytaj więcej
„Proszę powiedzieć, na ile się Pan / Pani zgadza z poniższym twierdzeniem: Władze Węgier słusznie udzieliły ochrony ściganemu za udział w grupie pr...
Tu warto przypomnieć inne badanie. Tydzień temu pracownia SW Research na zlecenie rp.pl zapytała Polaków, co myślą o ukrywaniu się Romanowskiego przed polskim wymiarem sprawiedliwości. W tamtym badaniu 63,3 proc. ankietowanych uznało, że to sugeruje, że jest winien. Przeciwnego zdania było zaledwie 13 proc. badanych. Czyli nawet wyborcy PiS nie byli przekonani o niewinności Romanowskiego.
Prorosyjski Viktor Orbán jest dla PiS dużym problemem. Afera z Funduszem Sprawiedliwości również
Widać zatem, że sprawa jest dla prawicy dwójnasób kłopotliwa. Po pierwsze dlatego, że Romanowski jest człowiekiem Zbigniewa Ziobry, związanym ze środowiskiem Suwerennej Polski, którą PiS właśnie wchłonął w swoje szeregi. PiS z działalności ziobrystów w Funduszu Sprawiedliwości, za który odpowiadał Romanowski, nie miał żadnych korzyści. Przeciwnie, ma same kłopoty. Sprawa ta przyczyniła się też do utraty budżetowego finansowania partii Jarosława Kaczyńskiego. PiS musi płacić za nią polityczną cenę, a do tego jeszcze dokłada się międzynarodowa awantura.
Czytaj więcej
Czy po Marcinie Romanowskim na Węgry uciekną kolejni politycy PiS? W obliczu licznych śledztw i zagrożenia zatrzymaniami Budapeszt może stać się mi...
Wyborcy prawicy uznali, że – i to po drugie – polskie brudy trzeba prać przed polskimi sądami, a nie wywlekać je na zewnątrz. I wbrew narracji prawicy o tym, że nie powinno się sprawy Romanowskiego mieszać z Rosją, Polacy, widząc i słysząc, jak mocno związany z rosyjskimi interesami jest Orbán, wcale nie są zachwyceni przyznaniem przez niego azylu Romanowskiemu. I dlatego nawet wśród wyborców prawicy ucieczka i azyl byłego wiceministra nie budzą powszechnego entuzjazmu.
Wyborcy prawicy pokazują więc, że – wbrew słynnemu sloganowi, że ciemny lud wszystko kupi – wcale ciemni nie są i tak jawnej kpiny z prawa i sprawiedliwości (tych prawdziwych, z małej litery) nie kupią. Widząc zaś, że sprawa Romanowskiego budzi duże zainteresowanie, nie wyczerpała jeszcze potencjału szkodzenia Prawu i Sprawiedliwości. I może też wpłynąć na kampanię prezydencką, uderzając w strategię Karola Nawrockiego.