Ogłoszenie przez Koalicję Obywatelską planu przeprowadzenia prawyborów prezydenckich pokazuje, że w największej partii rządzącej nic nie jest tak oczywiste, jak wydawało się to dotychczas.
Jakie pewniki dotyczące Rafała Trzaskowskiego podważyło ogłoszenie decyzji o prawyborach w KO
Bo przecież oczywiste się wydawało, że kandydatem na prezydenta będzie Rafał Trzaskowski, który dwukrotnie ze świetnym wynikiem wygrał wybory na prezydenta stolicy, a w 2020 roku o ledwie kilkaset tysięcy głosów przegrał w II turze z Andrzejem Dudą, zdobywając ponad 10 milionów głosów. Przez ostatnie pięć lat Trzaskowski był kandydatem domyślnym. Jeśli więc w sobotę władze Platformy Obywatelskiej ogłaszają prawybory, to znaczy, że oczywistość w postaci kandydatury Trzaskowskiego została podważona.
Czytaj więcej
Czy w Koalicji Obywatelskiej zapadła już decyzja, kto jest najlepszym kandydatem? – Sprawa nie jest rozstrzygnięta – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z...
Z tym wiąże się druga oczywistość, czyli przekonanie, że Radosław Sikorski nie ma żadnych szans, a jego prekampania jest wyłącznie efektem jego osobistych ambicji. Jeśli byłoby to tylko widzimisię szefa polskiej dyplomacji, partia rządząca nie zdecydowałaby się na urządzenie prawyborów i danie mu realnej szansy na start w wyborach prezydenckich. To z kolei sygnał, że Sikorski na rozpoczęcie jakiś czas temu konkurów miał zielone światło od władz Platformy Obywatelskiej, być może od samego Donalda Tuska.
Musiał dostać jakiś sygnał, że warto powalczyć o to, by rozważono go jako kandydata w wyborach prezydenckich. I dziś ten wcześniejszy sygnał, który sprawił, że Sikorski bardzo się medialnie zaktywizował, zaczął jeździć nie tylko po światowych salonach, ale również spotykać się z działaczami w powiatach, przynosi efekt w postaci decyzji PO, która uznała, że jest równoprawnym konkurentem Rafała Trzaskowskiego. Jak na kogoś, z kogo niedawno jeszcze podśmiewali się niektórzy politycy PO, to naprawdę duża zmiana.
Jeśli odwołano się do głosów partyjnego aktywu, to znaczy, że obaj kandydaci mają porównywalne wyniki w badaniach
I nawet jeśli wydaje się, że Rafał Trzaskowski dziś jest faworytem, a prawybory mają go jedynie zmobilizować do pracy – taka teoria krąży również w Platformie Obywatelskiej – i jest to pomysł Donalda Tuska na to, by Trzaskowski już teraz zaczął starania o prezydenturę, najpierw walcząc o głosy członków Koalicji Obywatelskiej, a potem płynnie przechodząc do walki o głosy Polaków, to widać wyraźnie, że Sikorski dostał swoją życiową szansę.
Prawybory w PO to sposób na rozstrzyganie wątpliwości, których nie mogą przesądzić sondaże
I jeszcze jedno. Gdyby sondaże jednoznacznie dziś pokazywały, że Trzaskowski w cuglach wygra wybory prezydenckie, zaś Sikorski przegra z kandydatem PiS – taką narrację zdawali się suflować stronnicy prezydenta Warszawy – wówczas nikt w PO nie zdecydowałby się na ryzyko, jakim są prawybory. To w końcu proces, nad którym nigdy przecież nie ma się całkowitej kontroli. Jeśli odwołano się do głosów partyjnego aktywu, to znaczy, że obaj kandydaci mają porównywalne wyniki w badaniach. I PO postanowiła to, co było nierozstrzygalne w badaniach, przekuć na swój sukces: zająć opinię publiczną prawyborami, które skupią jej uwagę.
Czytaj więcej
Prawybory prezydenckie są w DNA Platformy Obywatelskiej. Najbardziej znane odbyły się w 2010 roku, gdy Bronisław Komorowski pokonał Radosława Sikor...
A równocześnie dać wyborcom to, czego oczekują. Bo jak ostatnio zauważył w podcaście „Rzecz w tym” Michał Fedorowicz z Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura, mówiąc o wojnie, bezpieczeństwie, Rosji itp., Radosław Sikorski wypowiada się o sprawach, które są ważne dla wyborców. A zatem nawet jeśli nie wygra prawyborów, to zrobi coś bardzo pożytecznego: wprowadzi do partyjnego przekazu tematy, których są kluczowe dla wyborców i którymi PO musi się zaopiekować. A więc działa na rzecz swojej partii.
Prawybory, czyli plus dla Donalda Tuska i minus dla Jarosława Kaczyńskiego
Zarazem prawybory pozwalają PO odróżnić się od PiS pod kątem stylu zarządzania partią. Jarosław Kaczyński miał na stole opcję prawyborów wewnętrznych, ale – tak samo jak w latach 2014–2015 – z niej nie skorzystał. Wolał prawo do podejmowania ostatecznej decyzji zachować dla siebie i w ten sposób utrzymać jedynowładztwo w PiS. Mimo że sam powtarzał, jak to badania zamawiane przez partię nie są rozstrzygające i w różnych kategoriach niektórzy kandydaci wypadają podobnie.
Koalicja Obywatelska podobne wątpliwości poddaje demokratycznemu rozstrzygnięciu całej partii, co daje jej liczne bonusy związane z organizacją takiej operacji. PiS zaś właśnie się ich wyrzekł. I pewnie pluje sobie w brodę.