Michał Szułdrzyński: Technologie sprzyjają rozwojowi. Również cwaniactwa i przestępczości

Historia Rafała Brzoski i Omeny Mensah pokazuje, jak technologia przynosi nie tylko postęp, ale i nowe zagrożenia. Od fałszywych maili po internetowych koników. Czy państwo jest w stanie skutecznie chronić obywateli przed cyfrowymi zagrożeniami?

Aktualizacja: 05.07.2024 09:36 Publikacja: 05.07.2024 04:30

W sieci można znależć również wielu oszustów

W sieci można znależć również wielu oszustów

Foto: Adobe Stock

Od kiedy człowiek wynalazł pierwsze narzędzia, rozwój technologii miał swoje niepożądane konsekwencje. Kamiennym nożem można było rozpruć skórę mamuta i zdobyć upragnione mięso, ale można też było w gniewie zabić brata. Im bardziej skomplikowane narzędzia wymyślał człowiek, tym większa stawała się możliwość wykorzystywania ich w celach złych lub przynajmniej innych niż te, do których je wymyślono.

Nagroda Nobla czy zwykłe oszustwo?

Oczywiście to ostatnie często popychało rozwój technologiczny do przodu. Bo przecież to nie lekarze odkryli rezonans magnetyczny. To fizyk i chemik otrzymali w 2003 r. Nagrodę Nobla za to, że ich badania umożliwiły stworzenie narzędzia, które dziś stoi w każdym większym szpitalu i pozwala bezinwazyjnie zajrzeć do wnętrza ludzkiego ciała.

Czytaj więcej

Bilety są sprzedawane z wielokrotnym przebiciem. Muzea ofiarami pośredników

Niestety, więcej jest chyba przypadków, gdy z najnowszych narzędzi technologicznych chcą skorzystać albo przestępcy, albo zwykli cwaniacy, którzy – może nie łamiąc prawa wprost – wykorzystują luki w przepisach i zdobycze technologii, by zarobić. A technologie – szczególnie cyfrowe – działają efektem skali. Ile osób jest w stanie się nabrać na fałszywy mail z banku? Jeden promil? No dobrze, ale jeśli wyślemy pół miliona fałszywych maili, to można próbować wyczyścić konta 500 osób...

Fałszywa śmierć Omeny Mensah, fałszywe reklamy z Szymonem Hołownią

A czym to się różni od różnych reklam w mediach społecznościowych, w których fałszywy Szymon Hołownia oferuje nam pewną inwestycję w kryptowaluty, a inny celebryta oferuje kupno instrumentów finansowych? Opisujemy w „Rzeczpospolitej” przykład koszmarnego fake newsa o śmierci Omeny Mensah, który w mediach społecznościowych kieruje nas na stronę zarabiającą na wyświetlaniu reklam lub próbującą wyłudzić od nas dane.

Opisujemy też zmorę polskich placówek muzealnych, które padają ofiarą internetowych koników – ci, którzy żyli w PRL, pamiętają instytucję stacza w kolejce, który kupował bilet i potem odsprzedawał go z dużym przebiciem. Dziś koniki działają w najlepsze, z wyprzedzeniem rezerwują bilety do popularnych w lecie muzeów, oferując z dużym zyskiem odsprzedanie wejściówki. A to dlatego, że potrafią się dobrze spozycjonować w popularnych wyszukiwarkach.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Dlaczego media protestują?

I tu dochodzimy do kwestii odpowiedzialności państwa. Bo owszem, każdy z nas może i powinien robić wszystko, by nie dać się oszukać. Nie wchodzić na podejrzane strony, nie otwierać linków niewiadomego pochodzenia, nie instalować niezaufanych aplikacji. Ale czasami jednostka, nawet popularny biznesmen, nawet instytucja kultury, jest bezradna, jeśli znana platforma społecznościowa nie reaguje na próby oszustwa albo gdy globalna wyszukiwarka wysoko pozycjonuje stronę sprzedającą bilety z przebitką, zamiast oryginalnej placówki. Kto powinien wstawić się za taką jednostką? UOKiK? Policja? Wojska Obrony Cyberprzestrzeni?

Dlaczego dezinformacja zagraża naszej demokracji

Tym bardziej że problem dotyczy nie tylko możliwości oszukania Kowalskiego czy Iksińskiego albo naruszenia dobrego imienia znanego biznesmena. Swoboda, z jaką w sieci buszują cwaniacy, naciągacze i oszuści, pokazuje wrażliwość naszej przestrzeni publicznej na dezinformację, manipulację i propagandę. Czy w sytuacji wojny hybrydowej, jaką Rosja toczy w tej chwili z Zachodem, możemy sobie pozwolić na takie lekceważenie cyfrowej infosfery?

Od kiedy człowiek wynalazł pierwsze narzędzia, rozwój technologii miał swoje niepożądane konsekwencje. Kamiennym nożem można było rozpruć skórę mamuta i zdobyć upragnione mięso, ale można też było w gniewie zabić brata. Im bardziej skomplikowane narzędzia wymyślał człowiek, tym większa stawała się możliwość wykorzystywania ich w celach złych lub przynajmniej innych niż te, do których je wymyślono.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Grecka tragedia Joe Bidena. Tej walki nie może wygrać
Komentarze
Bogusław Chrabota: Krok do przodu w sprawie big techów
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Konfederacja łączy siły z AfD, czyli podpisuje pakt z diabłem. Za jaką cenę?
Komentarze
Bogusław Chrabota: Wołyń to ból, który pozwoli wyleczyć niesprawiedliwa wojna
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Szczyt NATO jest testem dla samego Zachodu
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą