Wraz z końcem zimnej wojny NATO szukało dla siebie nowej roli. Miały być nią m.in. misje zamorskie. Oddanie przez Amerykanów w 2021 roku Afganistanu Talibom, po dwóch dekadach obecności tam wojsk sojuszu, pokazało jednak, że ten kierunek jest skazany na porażkę.

Reklama
Reklama

Innym pomysłem było poszerzenie NATO o Europę Środkową. Bill Clinton zdecydował się na to bardziej w wyniku presji Warszawy niż dalekosiężnej wizji. Bardzo szybko to jednak nie NATO, a Unia Europejska okazała się główną płaszczyzną integracji państw postkomunistycznych z Zachodem. 

Czytaj więcej

Jerzy Koźmiński: Historyczna decyzja USA w sprawie poszerzenia NATO

Niemcy i Francja liczyły na to, że Rosja stanie się demokracją. Wtedy poszerzenie NATO na wschód nie miałoby wielkiego znaczenia 

W tamtym czasie większość „starych” państw NATO, na czele z Niemcami i Francją, miała nadzieję, że uda się doprowadzić do demokratyzacji Rosji i włączenia jej do architektury bezpieczeństwa kontynentu. To było dalekie echo idei Michaiła Gorbaczowa „wspólnego europejskiego domu”. W takim układzie z sojuszu wojskowego NATO przekształciłoby się w organizację polityczną o drugorzędnym czy trzeciorzędnym znaczeniu. Jeszcze w 2019 roku w wywiadzie dla „Economista” Emmanuel Macron mówił, że sojusz znalazł się w stanie „śmierci mózgowej”: nie wie, dokąd zmierza. A Donald Trump zwierzał się współpracownikom, że najchętniej wyprowadziłby Amerykę z paktu. 

Dziś to wszystko przeszłość. Już nawet Boris Pistorius, minister obrony tak długo stawiających na Moskwę Niemiec, ostrzega, że w ciągu paru lat Rosja może zaatakować kraje NATO. Wobec takiego egzystencjalnego zagrożenia sojusz nie tylko z powrotem stał się strukturą przede wszystkim obronną, a nie polityczną, ale odzyskał rolę najważniejszego bieguna integracji Zachodu, spychając na drugi plan Unię Europejską. To w jego ramach, pod naciskiem Waszyngtonu, kraje Starego Kontynentu zwiększyły w ciągu dziesięciu lat wydatki na obronę o jedną trzecią, do blisko 400 mld dol. rocznie. Proponując powołanie w ciągu pięciu lat funduszu wsparcia wojskowego Ukrainy o wartości 100 mld dol., sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg wprowadza wręcz elementy współpracy wspólnotowej do życia organizacji, która zawsze miała charakter międzyrządowy. A Emmanuel Macron, który jeszcze latem 2022 roku mówił, że nie wolno „upokarzać” Rosji, teraz stał się jastrzębiem w relacjach z Kremlem. 

Interesy USA są dziś w Azji i NATO będzie tracić na znaczeniu?

Czy to wszystko, co zbudował w NATO strach przez Rosją, zniszczy Donald Trump w razie wygrania w listopadzie wyborów w USA? Miliarder ostatnio zwierzał się Nigelowi Farage'owi, że „oczywiście” Ameryka przyjdzie na odsiecz aliantom, którym zagrażałby Putin. Jedyną stałą rzeczą u Donalda Trumpa jest jednak jego niestabilność. Ważniejsze od jego deklaracji są więc żywotne interesy Stanów Zjednoczonych. Niektórzy wskazują, że leżą one w Azji, bo to tu w starciu z Chinami rozstrzygnie się, kto będzie w XXI wieku pierwszą potęgą świata. Tyle że tandemu rosyjskiego-chińskiego nie da się rozdzielić. Jeśli Putin postawi na swoim w Europie, Xi pójdzie w jego ślady w Azji. Ameryka nie może sobie pozwolić na porzucenie NATO.