Reklama

Michał Szułdrzyński: Atak Hamasu. Izraelski 11 września

Może Hamas uznał, iż Izrael jest tak podzielony, że będzie się go dało pokonać. A przynajmniej, że da się zaskoczyć i uda się zadać bolesny cios. Choć żyjemy w innym świecie, to zagrożeń wokół Polski nie brakuje. A konflikt wewnętrzny jest nie mniejszy niż w Izraelu. Wnioski wyciągnijmy sami
Upadło kilka mitów, które były założeniami polityki bezpieczeństwa wobec Hamasu

Upadło kilka mitów, które były założeniami polityki bezpieczeństwa wobec Hamasu

Foto: AFP

To naprawdę nie miało się prawa wydarzyć. Nie w państwie, które ma najlepsze służby wywiadowcze na świecie. Nie w państwie, które ma najnowocześniejszy na świecie sektor nowoczesnych technologii produkowanych na rzecz sektora zbrojeniowego.

Gdy wszyscy jeszcze spali, w czasie święta, w którym celebruje się Torę, w pięćdziesiątą rocznicę wojny Jom Kipur, gdy państwo żydowskie dało się zaskoczyć atakowi ze strony państw arabskich, znów na teren Izraela wkroczyły siły wroga. Bojownicy Hamasu zdobywali przejścia graniczne z Gazą, przechodzili wykopanymi tunelami, przekraczali granicę nawet lecąc paralotniami, by przed świtem przedostać się w głąb Izraela i rozlać jak najwięcej krwi cywilów. Zabijano żołnierzy, wyciągano cywilów z samochodów, zdobywano kibuce i zwykłe osiedla mordując, gwałcąc i biorąc zakładników. Lądowej ofensywie towarzyszył największy od dwóch lat ostrzał rakietowy.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama