Reklama

Michał Szułdrzyński: Kaczyński walczy z Ziobrą, a nie z seksualizacją dzieci

Straszenie uchodźcami oraz Zosią, która chciała zostać na wieczór Tadeuszem, już się przejadło. Jarosław Kaczyński mówi o obronie dzieci przed seksualizacją po to, by pokazać, że to nie Konfederacja czy Suwerenna Polska, ale PiS jest strażnikiem prawicowej tożsamości.
Gdyby chodziło o moralność publiczną, wszak Jarosław Kaczyński taką ustawę zgłosiłby już dawno

Gdyby chodziło o moralność publiczną, wszak Jarosław Kaczyński taką ustawę zgłosiłby już dawno

Foto: PAP/Paweł Supernak

Jeśli w wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego pojawia się straszenie koncepcją „rozwoju polaryzacyjno-dyfuzyjnego” oraz seksualizacją dzieci, to nikt nie powinien mieć już jakichkolwiek złudzeń, że jesteśmy w środku kampanii wyborczej. Bo tylko to uzasadnia, dlaczego prezes PiS znów wraca do tej samej sprawy. Tym bardziej, że dziś temat ten nabiera nowego kontekstu z dwóch powodów.

Po pierwsze, jeśli dzień po zrobionej z dużym rozmachem konwencji partii Zbigniewa Ziobry, na której ugrupowanie zmieniło nazwę na Suwerenna Polska, Kaczyński wraz z marszałek Sejmu Elżbietą Witek wygłaszają w sali konferencyjnej w siedzibie partii oświadczenie dla prasy o konieczności poparcia obywatelskiego projektu ustawy mającej chronić dzieci przed seskualizacją, to znaczy, że sytuacja jest poważna.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama