W ostatni weekend prezes PiS podczas objazdu kraju w swym wystąpieniu wziął w obronę Jana Pawła II. – Jest niszczony w wielkiej mierze dlatego, że jego postać wpisała się do polskiej historii, jak może żadna inna, ale także dlatego, że stała się częścią tej historii, częścią polskiej tożsamości i o to właśnie chodzi, żeby ten element polskiej tożsamości, fundament tożsamości związanej z chrześcijaństwem, podważyć, by w ten sposób zmienić nasz kraj, zmienić Polskę, by odrzucić wartości, na których opieraliśmy się, dzięki którym po prostu jesteśmy – mówił w sobotę w Wadowicach Jarosław Kaczyński. Przekonywał, że były papież jest dziś atakowany z powodu nie swoich grzechów, a tylko po to, by zniszczyć jego autorytet.

Warto przypomnieć kontekst tej wypowiedzi. Tuż przed Świętem Niepodległości do pierwszego czytania w Sejmie trafił projekt ustawy Zbigniewa Ziobry i jego partii o obronie chrześcijaństwa, przewidujący m.in. więzienie za szydzenie z wiary, sakramentów czy Kościoła. Tę ustawę Solidarna Polska uczyniła ostatnio jedną z osi swej polityki: najpierw ogłosiła projekt, zbierała podpisy wśród obywateli, na początku października złożyła go w Sejmie. Choć Ziobro to koalicjant Kaczyńskiego, między oboma partiami trwa jednak nieustanne mocowanie się. Solidarna Polska chce się pokazać jako ta bardziej ideowa, bardziej prawicowa. Gdy Ziobro ogłosił się więc obrońcą wiary, Kaczyński nie mógł zostać mu dłużny i stanął w obronie Jana Pawła II.

Czytaj więcej

Kaczyński: Bitwa, którą toczy Czarnek, to bitwa o polską przyszłość, o nasze istnienie

Zatem czy Kaczyńskiemu chodzi o wiarę, Kościół i Jana Pawła II, czy o politykę i jego własną partię? Prezes PiS czyni byłego papieża zakładnikiem swej polityki. Z jego wypowiedzi wynika bowiem, że Jan Paweł II jest symbolem wartości, które rzekomo realizuje PiS (mówił to wiele razy, że PiS jako jedyny stoi na straży chrześcijaństwa, a wszystkie inne partie są po stronie nihilizmu). A zatem atak na Wojtyłę staje się nie tyle atakiem na polskość, ale wręcz na... PiS. W innym fragmencie swej wypowiedzi wszak Kaczyński skarżył się na Unię Europejską, która nie chce nam przyznać KPO, środków, które nam się należą. Dlaczego? Bo Polska nie daje się zmuszać do realizowania polityki „antysuwerennościowej”, „niemieckiej”, „lewackiej”. – Można ją nawet określić jako antywojtyliańska – stwierdził prezes PiS.

Zatem wszystko jasne. Teraz już wiemy, kto inspiruje ataki na Jana Pawła II. To lewacy, Bruksela i Berlin. A PiS, realizując rzekomo testament Jana Pawła II, jest karany odebraniem unijnych środków przez „ideologię antywojtyliańską”. Papież nie jest dla Kaczyńskiego żadnym świętym, autorytetem. Jest po prostu poręcznym narzędziem w politycznej bitwie.

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński w Żywcu: Wysysają z nas mózgi, ludzie nie chcą wchodzić w biznes

Dlatego wszyscy katolicy czy osoby, dla których ważna jest spuścizna Jana Pawła II, powinni po deklaracji Kaczyńskiego drżeć ze strachu. Wszak to właśnie na rządy PIS przypada czas najszybszej w historii laicyzacji polskiego społeczeństwa, a także proces erozji autorytetu Jana Pawła II. Jeśli teraz za obronę czci i godności Jana Pawła II wezmą się Kaczyński z Ziobrą, to wkrótce tak z polskiego Kościoła, jak i z autorytetu Jana Pawła II niewiele zostanie.