Można by pewnie śmiać się z kolejnych opowieści prezesa Jarosława Kaczyńskiego z jego objazdu po kraju, gdyby nie to, że jest to przecież osoba z największa mocą sprawczą w Polsce. Nie ma ważnej decyzji państwowej, która nie przechodziłaby przez jego biurko. Więc internetowe memy i filmiki z zapisem opowieści prezesa muszą budzić lęk. Bo nie chodzi tylko o słowa, ale o decyzje, które może podjąć wypowiadający je człowiek. Chodzi o jakość i sens rządzenia państwem.

Tym razem prezes na spotkaniu z aktywem w Ełku zajął się młodymi kobietami. – Jeśli się utrzyma taki stan, że do 25. roku życia dziewczęta, młode kobiety piją tyle, co ich rówieśnicy, to dzieci nie będzie – przemówił w Ełku. – Pamiętajcie, że mężczyzna, żeby popaść w alkoholizm, to musi pić nadmiernie przez 20 lat przeciętnie. Jeden dłużej, drugi krócej, bo to zależy od cech osobniczych. A kobieta tylko dwa. Więc radzę z tym uważać także młodym kobietom. Nie jestem zwolennikiem zbyt wczesnego macierzyństwa, ale jak do 25. roku kobieta daje w szyje, to… (śmiech na sali, chichot mówcy).

Czytaj więcej

Kaczyński o demografii w Polsce: Jeżeli młode kobiety piją tyle samo, co ich rówieśnicy, to dzieci nie będzie

Prezes nie powołał się na żadne badania, tylko na „współpracę jeszcze w latach osiemdziesiątych, w podziemiu, z człowiekiem, który był niewątpliwie najwybitniejszym specjalistą od alkoholizmu w Polsce”. Po raz kolejny jest to więc oglądanie współczesnego świata przez doświadczenia sprzed 40 lat. Podobnie jak w sprawie wizyty w Wiedniu przed 30 laty, kiedy to zobaczył „różne rzeczy, których nie chce opisywać”, ale na podstawie których odrzuca europejski model kulturowy.

Do podejmowania decyzji polityk potrzebuje danych, a przynajmniej powinien potrzebować. Nie musi sam ich szukać. Ma pieniądze na to, żeby płacić ekspertom. Może brać udział w wizytach studyjnych, spotykać się z naukowcami, czytać poważne publikacje. A PiS dysponuje przede wszystkim całym aparatem państwa służącym pozyskiwaniu informacji. Jest skąd czerpać dane, także na temat alkoholizmu.

Jeżeli polityk tego nie robi, to jego decyzje obarczone są ogromnym ryzykiem błędu i kształtowania świata według własnego widzimisię – uprzedzeń, fobii i sympatii. Co prezes Kaczyński wie o tym, dlaczego Polki nie chcą rodzić dzieci w kraju? Nie wie nic. Nie może przecież przyznać, że wielką rolę odgrywa tu drakońskie prawo antyaborcyjne, które osobiście wprowadził. Sięga więc po pierwszą z brzegu odpowiedź: „Nie rodzą, bo piją”, sformułowaną podczas rozmowy z kolegą z podziemia w latach 80.

W jakim kraju będziemy żyć za kilka lat, jeśli to prezes wciąż będzie miał wpływ na jego kształt, projektowany na własnych, zacierających się w pamięci wspomnieniach?