Wypowiedź Rafała Trzaskowskiego o tym, że w młodości nie był żadnym bawidamkiem, ale du***rzem, nie ma prawie żadnego znaczenia politycznego. Prezydent Warszawy nie został przyłapany na jakiejś aferze obyczajowej, nie złamał prawa, nie przyjął łapówki. Nie popełnił jakiegoś fatalnego błędu jako zarządca stolicy, przez co życie tysięcy mieszkańców stałoby się nieznośne. I właściwie w ogóle nie warto by było czytelnikom zawracać głowy tą wypowiedzią, gdybyśmy żyli w innej epoce, w czasach polityki przedtwitterowej.