Reklama

Chrabota: Bez euro rozwijamy się wolniej

W głowach liderów PiS triumfuje wizja gospodarki państwowej z centralną kontrolą ośrodka partyjnego. Bez euro łatwiej taki model utrzymać.

Aktualizacja: 03.01.2021 20:12 Publikacja: 03.01.2021 19:17

Chrabota: Bez euro rozwijamy się wolniej

Foto: Adobe stock

Do eurolandu wciąż się nie przybliżamy. Pomijam kwestie traktatowe, z których jednoznacznie wynika, że mamy obowiązek przyjęcia euro. Pomijam również nieudolność wcześniej rządzących, którzy mogli wprowadzić nas na tę ścieżkę na fali euroentuzjazmu Polaków i kiedy były po temu warunki, bo spełnialiśmy kryteria z Maastricht, a nic nie zrobili.

Co było tego przyczyną? Pokraczne polityczne kalkulacje premiera Tuska? Eurosceptycyzm (chodzi o walutę) ministra finansów z brytyjskim paszportem? Nie wiem. I prawdy zapewne nigdy nie poznam. Jestem za to pewien, że z koniunktury na wejście do serca Unii Europejskiej powinniśmy byli skorzystać, kiedy było można.

Czytaj także: Okienko dla euro zamknięte na wiele lat
Czytaj także: Euro w rękach polityków
Czytaj także: Niewykorzystane okazje się mszczą

Dziś ta perspektywa mimo relatywnie dobrej sytuacji polskiej gospodarki wcale się nie przybliża. Niestety, ku satysfakcji rządzących. Liderzy Prawa i Sprawiedliwości od początku byli sceptyczni wobec wspólnej waluty. Nie zrobili nic, by choć o krok zbliżyć nas do realizacji zobowiązań traktatowych. Na dodatek skutecznie wspierali propagandę niechęci wobec euro, bałamutnie tłumacząc, że Polska na wspólnej walucie straci. Kiedyś mogło to dziwić. Mimo braku jednoznaczności w sprawie przyjęcia przez Polskę euro (kwestie gospodarcze zawsze weryfikują się ex post) zdecydowana większość ekspertów uważała, że wspólna waluta nam pomoże.

Jeśli więc nie o meritum chodzi, to o co? Głównie o politykę. W głowach liderów PiS triumfuje wizja gospodarki państwowej z centralną kontrolą ośrodka partyjnego. Bez euro łatwiej taki model utrzymać. Jest więcej synekur. Bez dyscypliny finansowej łatwiej zasypywać budżetowe dziury. Trudniej o kontrolę nad przepływami strumieni pieniędzy. Tyle tylko, że Polska na tym traci. Slogan o tym, że państwo, dewaluując złotego, wspiera polski eksport, ma swoją odwrotną stronę, inflację, która powoduje postępujące zubożenie najsłabszych grup Polaków, zmniejszając m.in. siłę efektu 500+. Lekarstwo? Kolejne transfery, czyli dalsze osłabianie złotego.

Reklama
Reklama

Jarosław Kaczyński w przemówieniu noworocznym życzył Polakom mocnego miejsca naszego państwa w zjednoczonej Europie narodów. Otóż nie będzie tego naprawdę mocnego miejsca bez obecności Polski w strefie euro. Nie mam żadnych wątpliwości, że nasz walutowy izolacjonizm to wybór dłuższej i trudniejszej drogi do gospodarczego prosperity oraz pozostawania na marginesie integrującej się Unii. Dlatego jak co roku postuluję: postawmy sobie jasny cel – Polska w strefie euro. Wspólna waluta, polski gospodarczy wigor, wolny rynek oraz praworządność to jedyna ścieżka na kolejną dekadę.

Komentarze
Łukaszenko upokorzony przez Trumpa. Wcześniej uległ Putinowi?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Rada Pokoju Trumpa na razie skupiona na niekontrowersyjnym celu, na Strefie Gazy
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Czy Polska jest skazana na wybór między suwerennością a bezpieczeństwem?
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Bez przeszłości i bez idei, czyli rozłam w Polsce 2050
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama