I już nie tylko bracia ze wschodu: Ukraińcy, Białorusini, czy Rosjanie, ale też Hindusi czy Gruzini. Co do tych pierwszych, szczycimy się czasem, że dajemy im w kraju przestrzeń, bo to Słowianie, szybko się integrują. Nauczyliśmy się ich nie zauważać.

Gorzej z drugimi, bo nie znają polskiego i inaczej wyglądają. Co więcej, o zgrozo, kontakt z nimi często od nas wymaga znajomości obcego języka, a z tym zazwyczaj jest kiepsko. A jednak jakoś udaje nam się z nimi żyć w zgodzie. Dowożą paczki z fast foodem, pracują jako kelnerzy, siedzą za kierownicami ciężarówek czy samochodów Ubera. Nie gryzą. Nie gwałcą. Nie przerażają. Trudno przy nich karmić naszą polską ksenofobię, nawet jakoś dzięki nim z niej się leczymy.

Ale najważniejsze jest co innego. Coś, czego nie był w stanie pojąć niedawno temu przeciętny Anglik karmiony popierającymi brexit tabloidami. To oni, tak jak nasi bracia w Londynie, wykonują strasznie ciężką pracę, dzięki której nam żyje się lepiej. Dzięki której żyjemy dostatniej, jesteśmy coraz bogatsi. Bo to z ciężkiej pracy, co powtarzam jak mantrę na tych łamach od lat, nie z rozdawnictwa pieniędzy, rodzi się bogactwo.

Czytaj więcej

Rekordowa liczba imigrantów zarobkowych w Polsce. Niezaspokojony popyt

Zamiast więc uprzedzeń, fochów i narzekań nauczmy się dziękować po stokroć tym ludziom codziennie, że tu są. Zamiast pleść androny o tym, że rzekomo zabierają nam pracę, uczyńmy ich życie łatwiejszym i godniejszym. Niech żyją i pracują w warunkach nie gorszych niż my sami. Niech mają równy dostęp do leczenia, urlopów i świadczeń socjalnych. Niech swoją pracą zarabiają na przyszłe emerytury, nie gorsze od naszych. Upadlanie pracowników z zagranicy ciągnącymi się w nieskończoność procedurami, zdawanie na łaskę i niełaskę bezdusznych urzędników, spychanie do szarej strefy jest nie tylko niemoralne, ale przede wszystkim głupie. Szkodzimy w ten sposób głównie sobie samym.

Cieszę się więc bardzo, że zaczynają to rozumieć polskie władze, że zmienia się najbardziej szkodliwe przepisy. Możliwe, że za chwilę skończy się również arcyprymitywny proceder straszenia Polaków uchodźcami. I modlić się należy – to na koniec – by naszym rynkiem pracy nie zaczął rządzić jakiś partyjny ideolog, fanatyk wierzący w zasadę numerus clausus. Niech już przynajmniej w tej kwestii zostanie jak jest, laissez faire.