Reklama

Bogusław Chrabota: Ratują nas pracownicy ze wschodu

Jesteśmy w nie mniejszy sposób uzależnieni od pracowników z zagranicy niż największe kraje Unii Europejskiej czy należąca do niedawna do europejskiego klubu Wielka Brytania. To już nie setki tysięcy ludzi, ale miliony.
Bogusław Chrabota: Ratują nas pracownicy ze wschodu

Foto: AdobeStock

I już nie tylko bracia ze wschodu: Ukraińcy, Białorusini, czy Rosjanie, ale też Hindusi czy Gruzini. Co do tych pierwszych, szczycimy się czasem, że dajemy im w kraju przestrzeń, bo to Słowianie, szybko się integrują. Nauczyliśmy się ich nie zauważać.

Gorzej z drugimi, bo nie znają polskiego i inaczej wyglądają. Co więcej, o zgrozo, kontakt z nimi często od nas wymaga znajomości obcego języka, a z tym zazwyczaj jest kiepsko. A jednak jakoś udaje nam się z nimi żyć w zgodzie. Dowożą paczki z fast foodem, pracują jako kelnerzy, siedzą za kierownicami ciężarówek czy samochodów Ubera. Nie gryzą. Nie gwałcą. Nie przerażają. Trudno przy nich karmić naszą polską ksenofobię, nawet jakoś dzięki nim z niej się leczymy.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama