W polskiej branży przewozowej już co piąty kierowca jest obcokrajowcem, najczęściej Ukraińcem. W przemyśle motoryzacyjnym prawie 60 proc. firm posiłkuje się pracownikami z Ukrainy, a coraz częściej pracodawcy sięgają także po imigrantów zarobkowych z innych państw. Podobnie jest w budownictwie i logistyce.

Rosnące od kilku lat zapotrzebowania na pracowników z zagranicy, które w ubiegłym roku gwałtownie zwiększyło się wskutek silnego odbicia w gospodarce, dobrze widać w najnowszych danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej (MRiPS). Według nich w zeszłym roku wystawiono rekordową liczbę – łącznie prawie 3 mln – różnych zezwoleń na pracę, na czele z uproszczonymi oświadczeniami pozwalającymi zatrudnić pracowników ze Wschodu, w tym głównie z Ukrainy i Białorusi.

Niezaspokojony popyt

W ubiegłym roku urzędy pracy zarejestrowały niemal 2 mln oświadczeń, które umożliwiają migrantom ze Wschodu krótkoterminową pracę w Polsce (do pół roku w ciągu 12 miesięcy). To ponad 30 proc. więcej niż rok wcześniej. Jeszcze bardziej, bo o 36 proc. (do prawie 402 tys.), zwiększyła się liczba zezwoleń na pracę sezonową, które pozwalają zatrudnić cudzoziemców na dziewięć miesięcy w sezonowych branżach, w tym w rolnictwie i turystyce. O jedną czwartą, do ponad 504 tys., wzrosła z kolei liczba wydanych obcokrajowcom zezwoleń na dłuższą pracę w naszym kraju (od roku do trzech lat).

O rekordowym zapotrzebowaniu na pracowników z zagranicy, widocznym szczególnie w drugiej połowie 2021 r. (w pierwszym półroczu ograniczył je wiosenny lockdown), mówią agencje zatrudnienia, które specjalizują się w ich rekrutacji. – Druga połowa 2021 r. była okresem eksplozji zapotrzebowania na pracowników transgranicznych, przede wszystkim z Ukrainy. Polscy przedsiębiorcy w tym okresie gorączkowo rozglądali się za pracownikami, zaś branża rekrutacyjna biła kolejne rekordy – twierdzi Michał Wierzchowski, dyrektor sprzedaży w EWL Group. Ubiegły rok był dla niej rekordowy – agencja zrekrutowała ponad 29 tys. pracowników z 17 krajów, o prawie 40 proc. więcej niż rok wcześniej.

O rekordzie mówi też Evgenij Kirichenko, właściciel agencji zatrudnienia Gremi Personal, która w ubiegłym roku zanotowała 30-proc. wzrost liczby zrekrutowanych pracowników ze Wschodu. – Natomiast zapotrzebowanie na nich wzrosło w Polsce aż o 90 proc. w porównaniu z 2020 r. Widzimy na rynku duży potencjał niezaspokojonego popytu i na razie nic nie zwiastuje odwrócenia tego trendu – dodaje Kirichenko.

rp.pl

Kierowca z Indii

Rekordy bije również liczba cudzoziemców w rejestrach ZUS – według najnowszych danych zakładu w listopadzie minionego roku sięgnęła ona 888,4 tys. To prawie o jedną czwartą więcej niż pod koniec 2020 r. Jak wynika z danych MRiPS, zarówno w przypadku krótkoterminowych pracowników zatrudnianych na podstawie oświadczeń, jak i tych z zezwoleniami na dłuższą pracę w Polsce, najwięcej obcokrajowców potrzebnych jest w produkcji przemysłowej.

Jacek Opala z zarządu firmy Exact Systems przypomina, że według jej MotoBarometru już 58 proc. firm z branży automotive posiłkowało się w ub.r. pracownikami z Ukrainy. Cudzoziemcy ratują też niedobory kadrowe w branży transportowej (w tym zwłaszcza w przewozach międzynarodowych), w której brakuje co najmniej 120 tys. kierowców.

Jerzy Gębski, wiceprzewodniczący Rady Polskiej Izby Spedycji i Logistyki oraz dyrektor w Enterprise Logistics, ocenia, że przeważająca część przewoźników zatrudnia kierowców z zagranicy, a w niektórych firmach stanowią oni większość pracowników. W całej branży Gębski ocenia ich udział na ok. 20 proc. To głównie Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie, ale coraz częściej polskie firmy, nie mogąc znaleźć chętnych za wschodnią granicą, zatrudniają kierowców z Indii czy Filipin. Systematycznie rośnie udział obcokrajowców wśród pracowników handlu detalicznego i logistyki. Amazon, gigant e-commerce, który w Polsce oferuje już ponad 25 tys. stałych miejsc pracy, podkreśla, że w tej grupie są przedstawiciele 35 narodowości, w tym osoby z Ukrainy, Białorusi, Słowacji.

Acacio Sousa, dyrektor ds. operacyjnego HR w sieci Biedronka należącej do Jeronimo Martins Polska, ocenia, że 2,5–3 proc. z 70 tys. pracowników firmy to obcokrajowcy. – Pracujący w naszej sieci cudzoziemcy są zatrudnieni na podstawie umowy o pracę – zaznacza Sousa.

Ubędzie barier

Według szacunków EWL Group pod koniec zeszłego roku pracowało w Polsce ponad 2 mln imigrantów zarobkowych z zagranicy, w większości z Ukrainy. Pomimo to jesienią firmy miały prawie 154 tys. wakatów. Teraz ta liczba może jeszcze wzrosnąć, skoro według badania Hays Poland aż 95 proc. pracodawców rozpoczęło 2022 r. z planami rekrutacji nowych pracowników. Wzrośnie więc zapotrzebowanie na pracowników z zagranicy, które już zresztą widać.

– W pierwszych tygodniach 2022 r. obserwujemy ok. 40-proc. wzrost rekrutacji w porównaniu z tym samym okresem rok temu – mówi Evgenij Kirichenko z Gremi Personal. Sytuację pracodawców ułatwi wchodząca w tym tygodniu w życie nowelizacja ustawy o cudzoziemcach, która znosi część uciążliwych barier administracyjnych.

Zdaniem Michała Wierzchowskiego nowe przepisy, zwłaszcza dotyczące wydłużenia ważności oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi z sześciu do 24 miesięcy, to rewolucyjny krok w stronę potrzeb polskiego rynku i firm. Bardzo potrzebną zmianą jest też usunięcie przepisu, który wymagał nowego zezwolenia na pracę przy zmianie stanowiska cudzoziemca.

Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Od niemal dekady, gdy notujemy zwiększony napływ cudzoziemców, nigdy wcześniej nie została wystawiona tak duża pula zezwoleń na pracę, oświadczeń o powierzeniu zatrudnienia i pracy sezonowej, jak w 2021 r. Łącznie wystawiono niemal 3 mln takich dokumentów. Analizując dane, widać, że to głównie przemysł, budownictwo i transport uzupełniały wakaty za sprawą cudzoziemców. Według badań GUS to właśnie te trzy sektory, obok handlu detalicznego, notują najwięcej wakatów. Na koniec III kw. 2021 r. w Polsce było 153,5 tys. nieobsadzonych miejsc pracy. Bez pracy cudzoziemców ta liczba mogłaby być nawet trzy–cztery razy wyższa.