Oznacza to zerwanie z umową, którą w lipcu 2021 r. zawarła z prezydentem USA ówczesna kanclerz Angela Merkel. Zgodziła się ona, aby gazociąg został spisany na straty, jeśli rosyjskie wojska przekroczą ukraińską granicę. Sekretarz stanu Antony Blinken uznał takie rozwiązanie za optymalne, bo jego zdaniem w ten sposób Nord Stream 2 staje się wyjątkowo skutecznym środkiem nacisku na Moskwę.
Postawa kanclerza Olafa Scholza prowadzi więc do głębokiego podziału między najważniejszym krajem Zachodu a głównym państwem Unii. Ale nadszarpnięta jest nie tylko jedność wspólnoty transatlantyckiej. Linia podziału przebiega też w poprzek samej UE, skoro dla takich krajów, jak Polska czy Szwecja, postawa Berlina w żaden sposób nie może być zrozumiała.