Reklama

Michał Szułdrzyński: Weekend bez szczucia na opozycję

Hasła jedności i solidarności nie mogą oznaczać szantażu moralnego, że opozycja ma siedzieć cicho i pozwalać PiS uprawiać swoją politykę.
Michał Szułdrzyński: Weekend bez szczucia na opozycję

Foto: PAP/Paweł Supernak

"I wtedy mógłbym rzec: trwaj chwilo, o chwilo, jesteś piękną!". Po wtorkowym nadzwyczajnym posiedzeniu Sejmu w sprawie kryzysu na granicy aż chciałoby się zawołać tak, jak Faust Goethego. Zrobiło się bowiem jakoś godniej, poważniej. I to nie z powodu zbliżającego się Narodowego Święta Niepodległości wystąpienia były jakby bardziej merytoryczne, co jakiś czas wybrzmiewały wezwania do jedności i solidarności. Zaczęło się od wspólnych oklasków wszystkich sił dla funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy pilnują polskich granic. Potem wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego, diametralnie różne od tego, które wygłosił w połowie października, gdy szukał w Sejmie poparcia do awantury z Brukselą. We wtorek nie grzmiał o Unii, nie mówił, że KE chce rozpocząć III wojnę światową. O Unii wyrażał się ciepło, podobnie jak o naszych sąsiadach i partnerach. Powstrzymywał się nawet przed atakowaniem opozycji. I dopiero gdy kilka razy złożył hołdy lenne prezesowi PiS, mieliśmy pewność, że premiera nie podmieniono, że to nie dubler, lecz prawdziwy Morawiecki.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama