Nie wiem, ile i jakie taśmy ma „Gazeta Wyborcza". Prawdopodobnie jest to zapis wszystkich lub większości spotkań Geralda Birgfellnera na Nowogrodzkiej. A najbliższe dni pokażą, kto naprawdę będzie miał problem.
Mimo iż taśmy nie budują wizerunku Jarosława Kaczyńskiego jako szlachetnego eremity, to jednak – na podstawie tego, co wiemy, i logiki, która każe zacząć grillowanie od materiału o najcięższym kalibrze – trudno będzie postawić prezesowi PiS inne zarzuty niż etyczne. Faktem bowiem jest, niezależnie od tego, jaką mamy wizję moralności w polityce, że w sprawie wieżowców cała aktywność prezesa odbywała się w ramach legalnych struktur i odpowiednich delegacji.