Wówczas słuszna była teza, że cierpią oni w samotności. Bo nikt w bogatej Europie się nie interesuje, że gdzieś tam w Afryce czy na Bliskim Wschodzie rządowe wojska bombardują kościoły w czasie niedzielnej mszy świętej albo miejscowy sąd wymierza karę kilkuset batów za wspominanie na lekcji o Biblii.
W wielu krajach na świecie chrześcijanie nadal cierpią, nadal ryzykują życie. I wciąż muszą podejmować decyzję: pozostać w domu przodków, w ojczyźnie czy wyemigrować. Zapewne wielu z nich nadal czuje, że cierpią w samotności.