Wśród twórców idei, które pobudziły świat, jest ich ledwie kilkanaście procent. A w ścisłej czołówce nie ma ich wcale. Najwyżej notowana z Europy jest kanclerz Angela Merkel, zajmuje 12 miejsce. Potem są Rosjanie (punkówki z Pussy Riot, bloger Nawalny oraz antywirusolog komputerowy Kaspersky) oraz pochodzący z naszego kontynentu szefowie instytucji międzynarodowych. Co raczej też nie świadczy o atrakcyjności kultury zachodnioeuropejskiej.
Takie rankingi mają dużą dawkę umowności, ale ten oddaje zapewne sposób myślenia Amerykanów o świecie. Najbardziej cenią siebie samych – ponad połowa najważniejszych graczy na „rynku idei” to Amerykanie. I to specjalnie nie dziwi.