Można się spodziewać, że premier przyjmie do wiadomości sprawozdanie. Z trzech powodów. Do odwołania Seremeta potrzebne byłyby głosy PiS, zaś tworzenie koalicji z największym wrogiem w kolejnej dziedzinie, może się Tuskowi nie opłacać. Drugi powód dotyczy tego, że prokurator generalny stałby się kozłem ofiarnym reformy instytucji prokuratury.
Seremet musiałby wziąć na siebie winę za wszystkie błędy, które PO popełniła rozdzielając prokuraturę od ministerstwa sprawiedliwości. A że błędów było sporo - najlepszy dowód, że Platforma właśnie pracuje nad ustawa, która częściowo wycofuje się z tamtej reformy. Po trzecie dla opinii publicznej odwoływanie prokuratora generalnego mogłoby wyglądać jak polityczna zemsta za niewygodne śledztwa. Za postępowanie w sprawie Amber Gold, za wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej i inne kłopotliwe dochodzenia. Natychmiast podniosłyby się głosy, że rząd zamiata te niewyjaśnione kwestie pod dywan.