Co prawda prezydent nie ujawnia, jak się zachowa w sprawie ustawy o OFE, ale wyraźnie podkreślając kwestię jej konstytucyjności, daje do zrozumienia, że skierowanie tych przepisów do Trybunału Konstytucyjnego wchodzi w grę. I to wchodzi w grę na poważnie!
Bronisław Komorowski mówi, że trwają jeszcze konsultacje. Ma to oznaczać, że decyzja nie zapadła, ale odnoszę wrażenie, że on już ją podjął. Nie chce dezorganizować budżetu, więc prawdopodobnie ustawę podpisze, ale dzięki skierowaniu jej do Trybunału osiągnie kilka ważnych celów. Po pierwsze, publicznie zademonstruje, że rolę strażnika konstytucji traktuje z całą powagą i jest ona dla niego ważniejsza niż lojalność partyjna czy wymogi bieżącej polityki. Po wtóre, da do zrozumienia, że liczy się opinia publiczna, która (o czym piszemy w „Rz") w większości jest przeciwna rozmontowywaniu OFE i poparłaby prezydenckie weto. Po trzecie w końcu, w elegancki sposób dystansuje się wobec rządzących, z którymi – co już widać wyraźnie – niekoniecznie jest mu po drodze. Krytykuje ich brak zapału do reformowania państwa; niepokoi go, że tak wielki poklask zyskują ci, którzy nic nie chcą zmieniać.