Dla czytelnika naszej gazety skojarzenie tych słów ze słynnym hasłem szefa Samoobrony Andrzeja Leppera wobec Leszka Balcerowicza jest oczywiste. Wątpię jednak, by sam autor miał świadomość, że wpisują go one oraz jego mocodawców w najgorsze tradycje polskiej roszczeniowej anarchii wymierzonej w trudne, choć konieczne reformy sprzed dwóch dekad.
Dziś mało kto ma wątpliwości, że pakiet reformatorski z początku lat 90. był niezbędny. Myślę, że na dobrą sprawę górniczych związkowców, którzy ustawili sobie prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego jako ruchomy cel i dziś sprowadzają konflikt do wymiaru personalnego, czeka klęska.