Królestwo Tonga leży na południowym Pacyfiku. Prawie 170 wysp i niewiele ponad 100 tys. mieszkańców. Kraj biedny i osamotniony, do Nowej Zelandii jest stąd 2300 km, na amerykańskie Hawaje 5000 km, do Chile prawie 10 tys. km.

Wszystkie te odległe kraje zareagowały z niepokojem, gdy w sobotę w odległości ledwie 65 km od stolicy królestwa Nuku’alofa wybuchł podwodny wulkan o długiej nazwie Hunga Tonga Hunga Ha’apai. Ruszyła fala oceaniczna i w mediach na całym świecie pojawiło się złowieszcze słowo „tsunami”. Obawiano się, że uderzy ono w nadoceaniczne miasta i wioski tysiące kilometrów od wysp Tonga. W kilku krajach zaczęła się ewakuacja ludności, między innymi w Japonii, gdzie przy jednej z wysp poziom wód podniósł się o 1,2 metra.

Nawet do Tatr

Odgłos wybuchu wulkanu dotarł na Alaskę. W Nowej Zelandii był słyszany bardzo intensywnie, co jak powiedział nowozelandzki wulkanolog Geoff Kilgour cytowany przez tamtejszy portal Snuff, jest rzadkością przy tej odległości (głośne bum Nowozelandczycy usłyszeli około dwóch godzin po erupcji).

Wyspy przykryły kłęby dymu i pyłu wulkanicznego

Nagły wzrost ciśnienia po wybuchu na końcu świata zanotowano nawet w polskich Tatrach – wykres z Kasprowego Wierchu zademonstrował Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Z dala od Tonga nie zanotowano poważnych skutków. Niewiele natomiast wiadomo, jak wygląda sytuacja na wyspach. Zaraz po erupcji pojawiły się zdjęcia uciekających z wybrzeża mieszkańców i wody przelewającej się przez kościół (prawie wszyscy mieszkańcy Tonga to chrześcijanie). Króla Tupou VI ewakuowano z pałacu. Wyspy przykryły kłęby dymu i pyłu wulkanicznego.

Znak ostrzegający przed zagrożeniem tsunami w pobliżu plaży w El Segundo w Kalifornii

Znak ostrzegający przed zagrożeniem tsunami w pobliżu plaży w El Segundo w Kalifornii

afp

Na wiele godzin łączność z Tonga została zerwana, prawdopodobnie uszkodzony został Southern Cross Cable Network, kabel łączący wyspiarskie królestwo z resztą świata. W bardzo ograniczonym zakresie łączność została wznowiona w niedzielę.

100 209 mieszkańców

liczy Królestwo Tonga

według danych z 2021 roku

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Wtedy też pojawiły się pierwsze wpisy w mediach społecznościowych z Tonga. We wpisach była mowa, że ostrzeżenie o tsunami nie zostało odwołane, ale rząd zezwolił na otwarcie na kilka godzin stacji benzynowych, piekarń i niektórych sklepów. Władze przestrzegały, że wodociągi zostały skażone przez wulkaniczny pył.

Na Facebooku pojawiły się zdjęcia z odleglejszych od wulkanu wysp archipelagu: ze zniszczonymi drogami i gruzem, który wyglądał jak fragmenty zdruzgotanych przez falę wałów ochronnych.

Odcięci

Do niedzieli wieczór nie było informacji o ofiarach. Część ekspertów przestrzegała jednak przed nadmiernym optymizmem.

Pomoc oferowały m.in. USA i Nowa Zelandia, ale warunki (utrzymujący się w powietrzu pył) uniemożliwiały wysłanie samolotów w kierunku wysp.

Wydarzenia ze szczególną uwagą obserwowano w Nowej Zelandii. Mieszka tam ponad 80 tys. osób pochodzenia tongańskiego, niewiele mniej niż w ojczyźnie. W sobotę i w niedzielę tysiące z nich próbowało się bezskutecznie dodzwonić do krewnych na archipelagu.